Kobiety liderki – jakie jesteśmy? Czym jest kobiecy styl zarządzania?

W erze „girl power” każda kobieta może być liderką w swojej dziedzinie. Termin ten nie ogranicza się tylko do biznesu – autorytetem można być po prostu na co dzień. Coraz częściej w przestrzeni publicznej mówi się o kobiecym stylu zarządzania. Jaki jest sekret skutecznej organizacji wśród inspirujących liderek?

Bez wątpienia kobiety odmieniają trudny, męski świat biznesu. Mimo że można spotkać je obecnie na wielu dyrektorskich stanowiskach, to nadal niektórym kojarzą się tylko z rolą konsumenta odzieży, kosmetyków czy chemii gospodarczej. Warto wiedzieć, że kobiety coraz częściej zapraszane są na największe wydarzenia biznesowe, gdzie występują jako ekspertki. Niestety rzadko mówi się o trudnościach i wyzwaniach, z jakimi muszą mierzyć się każdego dnia.

Triumf kobiety wielozadaniowej

Wizja kobiety spełnionej nie sprowadza się wyłącznie do zajmowania się domem i dziećmi. Chociaż liderką można być też w domu i jest to bardzo odpowiedzialna, jak i szlachetna rola. Współczesne kobiety rozwijają się, pną się po szczeblach kariery, często łącząc pracę z macierzyństwem. To też pewien styl kobiecego zarządzania – niekiedy, słusznie, nazywany multitaskingiem. Ewa Grzegorczuk – szczęśliwa żona i mama trójki chłopców – przywództwo traktuje jako sposób na wnoszenie wartości w życie innych ludzi. – „Jeśli twoje działania inspirują innych, by odważnie marzyli, uczyli się więcej i byli coraz lepsi, to znaczy, że jesteś wspaniałą liderką” (Dolly Parton). Te słowa towarzyszyły mi przez całe życie. Obserwowałam wartości i cechy u osób, które stanowiły dla mnie inspirację do działania. Gdy 18  lat temu marzyłam, aby wejść do świata beauty, a przede wszystkim – świata kobiet – nie sądziłam, że marzenia staną się pewnego dnia codziennością, za którą jestem ogromnie wdzięczna. – mówi.

Jak myśli kobieta liderka?

Liderki zarządzają nie tylko biznesem, ale także własnym myśleniem, umysłem. To przede wszystkim bycie dla siebie motywacją. Sukces każdej przewodniczki należy zatem do niej samej. Oprócz wielozadaniowości, liderki muszą również poznać własne „ja”. To, w jaki sposób zarządza kobieta, często ma swoje odbicie w życiu prywatnym. – Każdy etap Twojego życia i Twojego biznesu, to także inny etap Twojej mentalności. Czy będzie to droga na skróty? Będzie to z pewnością droga pełna satysfakcji, poznawania swoich możliwości i radości – bo nie ma nic bardziej radosnego niż pełne i spełnione życie. – Wyjaśnia Ewa Grzegorczuk.

Popełnianie błędów jest elementem sukcesu

Każdy z nas popełnia błędy. Kobiece zarządzanie to także umiejętność zamieniania porażek w sukcesy. Często mówi się, że kobiety cechuje większa empatia i wrażliwość. Dzięki temu liderki wielokrotnie osiągają skuteczną komunikację, ale warto też wspomnieć o stresie i zmęczeniu, z jakim mierzą się na co dzień. Nie bez powodu ruch „Girl power” normalizuje popełnianie błędów i zrzesza kobiety, które motywują, a nie „podcinają skrzydła” innym.   

Nie mogę mieć wszystkiego pod stałą kontrolą, nauczyłam się odpuszczać i przede wszystkim delegować. Uważam, że każdy z nas potrzebuje wielopoziomowego wsparcia, pełnego zaangażowania i odkrywania swojego potencjału pod hasłem „działam”, a nie tylko się przyglądam. – twierdzi Ewa Grzegorczuk.

Ewa Grzegorczuk – trener mentalny branży beauty, bizneswoman, właścicielka 3 salonów beauty, a także autorskiego projektu – nowoczesnego centrum szkoleniowego z przestrzenią do integracji zespołów o charakterze SPA. Autorka wielu publikacji i wykładów na temat rozwoju biznesu beauty. Twórca unikalnego na polskim rynku programu rozwijającego placówki beauty. Lider Zespołu, który wprowadza standard i wsparcie dla usług beauty na całkowicie nowy poziom.

Ewa zaprojektowała, stworzyła i wciąż rozwija markę Cosmeo. Cosmeo to sieć nowoczesnych gabinetów zbudowanych na kilkunastoletnim doświadczeniu.

Program Rozwoju Przedsiębiorczości. Biznes młodych przedsiębiorców oparty na solidnych fundamentach

Niepewność jutra i niestabilna sytuacja społeczno-gospodarcza wymaga od przedsiębiorców ciągłego rozwoju i poszerzania horyzontów. W tych okolicznościach bardzo wartościową formą wsparcia jest relacja mentoringowa z osobą z dużym doświadczeniem i otwartością na wymianę wiedzy i pozytywnej energii. Mentor motywuje do rozwoju oraz wspiera w wyznaczaniu elastycznych i ambitnych celów. Właśnie na takie wzmocnienie mogą liczyć uczestniczki i uczestnicy Programu Rozwoju Przedsiębiorczości.

Fundacja Think! realizuje Program Rozwoju Przedsiębiorczości od 2017 roku. Do tej pory udzieliła wsparcia ponad 1300 młodym przedsiębiorcom, organizując warsztaty, konsultacje, spotkania networkingowe oraz mentoring. Dzięki działaniom Fundacji ponad 100 pomysłów biznesowych zostało przekształconych w działające firmy.

W inicjatywę zaangażowane jest grono świetnych specjalistów, menedżerów i właścicieli firm. To praktycy, którzy zdobyli doświadczenie w ramach kluczowych obszarów biznesu – w finansach, marketingu, sprzedaży, strategii czy zarządzaniu. Co roku jest to ponad 25 osób – pomagają uczestnikom Programu wolontariacko.

Do Programu Rozwoju Przedsiębiorczości zapraszani są młodzi ludzie, którzy prowadzą swoje firmy, działają jako freelancerzy w różnych branżach gospodarki. To osoby, które nie boją się wyzwań związanych z samodzielną działalnością, wierzą w sukces na rynku i chcą się rozwijać. Czemu Fundacja kieruje wsparcie właśnie do tej grupy? W mikro i małych firmach powstaje najwięcej innowacji, a to one przyczyniają się do rozwoju gospodarki wypracowując blisko 39% Produktu Krajowego Brutto.

Udział w programie jest bezpłatny – realizowany w ramach grantu uzyskanego przez Fundację Think! z Citi Foundation.

Sztuka mentoringu – biznes wspiera biznes

W mentoringu praktycy biznesu, przedsiębiorcy, eksperci wielu specjalności dzielą się doświadczeniami, przekazują wartościowe wskazówki oraz zachęcają do poszukiwania nowych rozwiązań i obszarów biznesowych podkreśla Anna Bichta prezeska Fundacji Think! –Widzimy ogromną wartość w dialogu między początkującymi przedsiębiorcami, a doświadczonymi mentorami. Otwartość obu stron  sprzyja wymianie myśli, doświadczeń i wiedzy. W biznesie, w którym na co dzień jest dużo niepewności i rywalizacji, bardzo potrzebna jest współpraca i inspirowanie się do stawiania czoła wyzwaniom współczesnego świata – dodaje ekspertka.

Mentoring dla przedsiębiorców jest sprawdzoną i efektywną formą wsparcia.  Zdaniem Wojciecha Wereszko, przedsiębiorcy, mentora, certyfikowanego trenera FRIS – Mentoring jest wspólną drogą osób o odmiennych doświadczeniach, potrzebach i oczekiwaniach. Najcenniejsze w relacji mentor – mentee jest znalezienie płaszczyzny porozumienia w celu osiągnięcia zamierzonych efektów. Włączając się w proces mentoringu staram się być „pathfinderem”, który umożliwi mentee rozważenie  potencjalnego ryzyka i przejście  na drugą stronę rzeki bezpieczniej.

Mentor współpracuje z mentee w sposób, który motywuje do doskonalenia. Wspiera w określaniu celów. Pokazuje możliwości i omawia  wyzwania biznesowe. 

Uczestnicy wielokrotnie podkreślają, ile wynieśli z relacji mentoringowej zarówno w wymiarze biznesowym, jak i osobistym. Udział w mentoringu pozwolił mi sprecyzować działania. Poznałam nowe kierunki rozwoju mojej działalności, które wpisują się w nadchodzące trendy. Miałam również okazję do podzielenia się moimi planami i wątpliwościami, na które uzyskałam cenne odpowiedzi. Bardzo się cieszę, że mogłam pracować z mentorką. Polecam każdemu. – podkreśla Paulina Dobrowolska, jedna z uczestniczek PRP. 

Jakie korzyści z mentoringu wynosi mentor? To m.in.: satysfakcja z dzielenia się wiedzą, udział w sukcesach mentee,stymulacja do własnego rozwoju mimo bogatego doświadczenia.Jak podkreśla Magdalena Sułek-Domańska, mentor PRPMentoring to niezwykłe doświadczenie, które z jednej strony pozwala mi się dzielić wiedzą, entuzjazmem, doświadczeniem, a z drugiej uczy pokory, empatii i pozwala poznać zupełnie nieznane pola biznesu. To wyjątkowa okazja, by uskrzydlać młodych pasjonatów i jednocześnie wspierać ich w poszukiwaniu najlepszych rozwiązań rynkowych.  

Odkryj swój potencjał!

W ramach udziału w programie uczestnicy mogą skorzystać też z dodatkowych narzędzi wspierających rozwój osobisty. Dzięki Reiss Motivation Profile poznają swoje wewnętrzne motywatory i potrzeby. Z kolei, dzięki narzędziu FRIS zyskują wiedzę o stylu swojego działania
i myślenia, który przekłada się na podejmowane na co dzień decyzje.

Reiss Motivation Profile (RMP) to nowoczesne narzędzie, dzięki któremu odkrywamy, co motywuje nas w życiu prywatnym i zawodowym. Na podstawie wypełnionego kwestionariusza i spotkania
z RMP Masterem możemy przyjrzeć się naszym potrzebom, zastanowić się, czego nam brakuje i co może sprawić, byśmy czuli większe zadowolenie tak w pracy, jak i w domu.

A to przecież kluczowe dla każdej osoby, która prowadzi własny biznes. Często musi mierzyć się ona z nieoczywistymi wyborami, pracuje z różnymi ludźmi, raz osiąga sukcesy, innym razem natyka się na trudności – to bardzo dużo, zwłaszcza dla kogoś, kto dopiero zaczyna. Samowiedza uzyskana dzięki RMP pomaga ukierunkować własne działania tak, by nawet w obliczu wyzwań cieszyć się wewnętrzną energią i motywacją.

Wzmocnij siebie i swój biznes!

Badanie FRIS pomaga natomiast lepiej zrozumieć, jak przyswajamy i przetwarzamy informacje i jak na nie reagujemy. Innymi słowy, zyskujemy świeżą perspektywę na nasze predyspozycje, sposób rozwiązywania problemów oraz zachowania się w nowych sytuacjach.

Dzięki takiej wiedzy zaczynamy lepiej rozumieć dotychczas podjęte decyzje, reakcje na trudności oraz nasz styl komunikacji z innymi ludźmi, a przy tym możemy bardziej świadomie zarządzać biznesem. FRIS to narzędzie, którego wyniki omówione z certyfikowanym trenerem, pozwalają poznać i wzmocnić swoje mocne strony. Właśnie to sprawia, że jest szczególnie cenne dla osób prowadzących własną firmę.

Jak podkreśla Anna Bichta, prezeska Fundacji Think!Działamy w czasach szczególnie trudnych dla przedsiębiorców. Dlatego w proponowanej dla nich ścieżce kładziemy największy nacisk na pracę indywidualną. Chcemy wzmacniać ich, sięgając po sprawdzone i cenione na rynku narzędzia takie jak Reiss Motivation Profile oraz FRIS®. Dzięki analizie wewnętrznych potrzeb oraz stylów myślenia
i działania przedsiębiorcy zwiększają swoją skuteczność zarówno w życiu zawodowym, jak prywatnym. A to pomaga osiągnąć im większą harmonię życiową.

Więcej o programie:

Zapraszamy do udziału w ścieżce ROZWIŃ BIZNES adresowanej do przedsiębiorców już działających na rynku, nie dłużej niż 5 lat, w wieku 18-35 lat.

Weź udział w ścieżce #Rozwiń biznes! Spotkaj się z praktykami biznesu, którzy pomogą przeprowadzić biznes przez trudne wyzwania, odniosą się do aktualnych realiów rynkowych mi.in. rosnących cen surowców, energii i dóbr produkcyjnych. Podzielą się doświadczeniem i sprawdzonymi metodami działania. Zbadaj wewnętrzną motywację dzięki Reiss Motivation Profile i weź udział w sesji konsultacyjnej z RMP Masterem. Dołącz do procesu mentoringowego i wykonaj indywidualny profil FRIS – style myślenia i działania. Wzmocnij siebie i swój biznes!

NABÓR trwa do 25 września 2022

REJESTRACJA:

https://www.rozwijamy.edu.pl/zarejestruj-sie

Komentarz po publikacji wyroku TSUE na 8 września 2022

Karolina Pilawska – adwokat, wspólnik w kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci. Specjalistka z zakresu sporów konsumentów z bankami. Od wielu lat z sukcesami reprezentuje interesy Frankowiczów w polskich sądach. 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dnia 8 września 2022 roku odpowiedział na kolejne pytania prejudycjalne postawione przez polski sąd w tzw. „sprawach frankowych”. Wyrok dotyczy aż 3 spraw, które zostały połączone do wspólnego rozpoznania: C-80/21, C-81/21 oraz C-82/21.

Generalnie wszystkie pytania skierowane do TSUE są kluczowe dla oceny zasadności roszczeń Frankowiczów podnoszonych względem banków, aczkolwiek Trybunał wielokrotnie zajmował się już podobnymi zagadnieniami, w większości także i w polskich sprawach i spodziewaliśmy się jedynie podtrzymania dotychczasowej, bardzo korzystnej dla konsumentów, linii orzeczniczej. Nie oczekiwaliśmy przełomu, a właśnie potwierdzenia dobrych dla „Frankowiczów” rozstrzygnięć, co nastąpiło. Dorobek orzeczniczy TSUE moim zdaniem stanowi niezwykle cenną wytyczną dla sądów krajowych, szczególnie, że prawo konsumenckie jest bardzo istotne z punktu widzenia prawa unijnego i jest to gałąź prawa, gdzie harmonizacja jest po prostu głębsza. Warto nadmienić, że TSUE cechuje bardzo duża stałość orzecznicza i rzadko zdarza się, aby bez powodu Trybunał zmieniał zdanie. Takiego powodu na horyzoncie nie było widać.

Przechodząc do konkretów – pierwsze zagadnienie dotyczyło możliwości usunięcia części nieuczciwego warunku umownego i pozostawienia pozostałej, uczciwej części, w mocy. W tym konkretnym przypadku chodziło o to, czy sąd krajowy może usunąć z umowy zapis o konieczności uzyskania zgody banku na wypłatę lub spłatę przez konsumenta kredytu denominowanego do CHF z pominięciem niedozwolonych przeliczników, co – zdaniem banku – miałoby powodować zgodność z prawem takiej umowy. Co prawda Trybunał w dotychczasowych orzeczeniach nie wykluczał w ogóle takiej możliwości, to jednak wskazywał jednoznacznie, że zmiana warunku nie może mieć miejsca jeśli przez to przedsiębiorca nie poniesie żadnych konsekwencji swoich nieuczciwych działań lub jeśli taka zmiana miałaby wpływ na istotę samego warunku. Trybunał zaznaczał także, że usunięcie może mieć miejsce jedynie w sytuacji, gdyby część takiego warunku stanowiła odrębne od innych postanowień umownych. Z pewnością nie ma to miejsca w omawianym wypadku. TSUE w orzeczeniu C-19/20 jasno wskazał, iż w wypadku umowy kredytu indeksowanego do CHF nie jest możliwe usunięcie nieuczciwej marży banku i pozostawienie kredytu przeliczanego w oparciu o uczciwy kurs średni NBP (pkt 71. wyroku z dnia 29 kwietnia 2021, C-19/20). Analogicznie w niniejszej sprawie – sąd krajowy nie może usunąć samej konieczności uzyskania zgody banku i umożliwić kredytobiorcy wypłaty lub spłaty kredytu z pominięciem tabel kursowych banku. Po pierwsze to powodowałoby brak jakiejkolwiek sankcji dla przedsiębiorcy i brak realizacji zniechęcającego celu Dyrektywy 93/13 (art 7). Po drugie, byłaby to znaczna ingerencja w treść warunku, a tej jego części nie można badać w sposób odrębny od pozostałych postanowień umownych. I takie stanowisko zajął Trybunał.

Odnośnie drugiego pytania Trybunał podobnie jak we wcześniejszych sprawach (np. w „polskiej sprawie” C-260/18) stwierdził, że nie można w miejsce nieuczciwego postanowienia umownego wprowadzać przepisów dyspozytywnych prawa krajowego o charakterze ogólnym. W dużym skrócie chodzi o to, czy w umowach zawartych po 24 stycznia 2009 roku, tj. w okresie, w którym w polskim porządku prawnym zaczął obowiązywać przepis mówiący o tym, że każde świadczenie wyrażone w walucie obcej może być spłacane po kursie średnim NBP, można w miejsce nieuczciwego postanowienia umownego wprowadzić ten właśnie kurs i pozostawić umowę kredytu w mocy. TSUE uznał, że takiej możliwości nie ma. Jeżeli ustawodawca wprowadzając ten przepis nie myślał konkretnie o kredytach waloryzowanych kursem waluty obcej, to nie można go stosować do zastępowania luk wywołanych usunięciem nieuczciwego postanowienia. Wpływa to na fakt, że również i umowy waloryzowane kursem CHF zwarte po wspomnianej dacie mogą być przez sądy uznawane za nieważne.

Trzecie pytanie wydawało się najbardziej oczywiste – dotyczyło tego, od kiedy można liczyć termin przedawnienia roszczeń majątkowych dla konsumentów. Czy powinien on biec od daty np. dokonania przelewu czy dopiero od momentu, w którym konsument dowiedział się, że jego umowa lub niektóre jej warunki są nieuczciwe. Trybunał również opowiedział się za szeroką ochroną konsumencką i stwierdził, że dopiero wiedza kredytobiorcy onieuczciwości powoduje rozpoczęcie biegu przedawnienia. Nie ma więc przy pozywaniu banków znaczenia, czy umowa została zawarta 5 czy 15 lat temu, a jedynie, kiedy klient dowiedział się o tym, że może bank pozwać, bo ten zaproponował mu do podpisu prawnie wadliwą umowę.

Kontakt dla mediów: Agencja Face It; Anna Grubińska, tel.: 604 211 111,
e-mail: a.grubinska@agencjafaceit.pl

Doceniamy pracodawców, którzy wspierają uchodźców! Daj się poznać i zgłoś się do kampanii PRACODAWCA BEZ GRANIC

Po pół roku od natężenia konfliktu w Ukrainie, wiemy już, że spora część uchodźców zdecydowała się zostać w Polsce na dłużej. To głównie kobiety z dziećmi poszukują teraz pracy i znajdują ją w polskich firmach. Fundacja VipoL Wspieramy Razem postanowiła docenić tych przedsiębiorców, którzy wspierają naszych gości zza wschodniej granicy poprzez ich zatrudnianie.

Z najnowszych danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wynika, że zatrudnienie w Polsce znalazło już 358 tys. Ukraińców, którzy przyjechali do naszego kraju po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Te liczby będą z pewnością rosnąć, gdyż z każdym dniem zarówno uchodźcy, jak i polscy pracodawcy coraz lepiej poznają wzajemne oczekiwania i potrzeby, i są coraz lepiej przygotowani do wspólnej pracy.

Za cyframi zawsze stoją ludzkie historie – czas je poznać i zainspirować innych do działania.

Przestrzenią na to, by opowiedzieć o doświadczeniach w nawiązywaniu polsko-ukraińskich relacji będzie kampania PRACODAWCA BEZ GRANIC Fundacji VIPoL Wspieramy Razem. Jej pomysłodawcy to Ukraińcy, którzy mieszkają w Polsce od 2014 roku, czyli od początku konfliktu na Ukrainie i chcą wesprzeć swoich rodaków w trudnej sytuacji, a także pomóc polskim pracodawcom w oswojeniu się z nowymi okolicznościami. Poprzez kampanię Pracodawca bez Granic, chcemy wpłynąć na przyspieszenie integrowania się naszych środowisk, chcemy pokazać, że jesteśmy tacy sami, mamy podobne postrzeganie rzeczywistości, a ewentualne różnice nie stanowią zagrożenia, lecz szansę na rozwój dla obu stron – mówi Iryna Miłkowska, założycielka i prezeska Fundacji ViPoL Wspieramy Razem. Polacy cały czas bardzo nam pomagają i jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Chcemy docenić wszystkich tych, którzy otworzyli przed nami swoje serca i miejsca pracy. Teraz jest już czas na to, by wspólnie żyć i pracować, by po prostu lepiej się poznać.

PRACODAWCA BEZ GRANIC to kampania społeczna skierowana do przedsiębiorców, którzy zatrudniają lub zamierzają zatrudnić obcokrajowców. Celem pierwszej edycji jest docenienie firm, które wspierają uchodźców z Ukrainy. Pragniemy wyróżnić tych przedsiębiorców, którzy niosą konkretną pomoc obcokrajowcom w odnalezieniu się na polskim rynku pracy – mówi Anna Rogińska, dyrektor zarządzający Fundacji VIPoL Wspieramy Razem, pomysłodawczyni akcji. W pierwszej edycji skupiamy się na uchodźcach, którzy przybyli do Polski ze względu na wojnę w Ukrainie. Jej zwieńczeniem będzie finałowa Gala, podczas której wyróżnimy tych pracodawców, którzy najmocniej wsparli osoby w trudnej sytuacji. Wyróżnienia to jednak nie wszystko – firmom, które się do nas zgłoszą zaproponujemy szereg działań promocyjnych, które, mamy nadzieję, wyzwolą lawinę dobrych praktyk i zainspirują innych do wzajemnego poznawania się i łamania stereotypów, związanych z życiem w wielokulturowym środowisku.  


Jak zakładają pomysłodawcy, kampania PRACODAWCA BEZ GRANIC będzie okazją do wymiany doświadczeń związanych z pracą z obcokrajowcami, co przyspieszy integrację i przyniesie realne korzyści obu stronom – zarówno pracownikom, poszukującym przyjaznych miejsc pracy, jak i pracodawcom, którzy liczą na zaangażowanych pracowników.

Nasz rynek pracy jest bardzo chłonny, a polscy pracodawcy są otwarci na nowe rozwiązania – uważa Anna Rogińska. Polacy, prowadzący swoje biznesy zdają sobie też sprawę z tego, że zatrudnianie uchodźczyń i uchodźców to nie tylko realna pomoc ludziom w trudnej sytuacji, ale też szansa na rozwój firmy w kierunku międzynarodowym. Z kolei obcokrajowcy potrafią doskonale dostosować się do reguł panujących na polskim rynku pracy.

Przedsiębiorcy, którzy wspierają uchodźców spoza Polski w odnalezieniu się na nowym rynku pracy, zasługują na szczególne docenienie. Jeśli zatrudniasz uchodźców lub znasz firmy, które to robią – wypełnij formularz na stronie www.pracodawcabezgranic.pl i zgłoś się po wyróżnienie. Daj się poznać i zainspiruj innych!

Fundacja VipoL Wspieramy razem – pomysłodawca kampanii Pracodawca bez Granic – powstała po to, by wesprzeć polskich pracodawców w sprostaniu wyzwaniom współczesnych czasów. Działalność Fundacji oparta jest na monitorowaniu sytuacji w polskich firmach, zatrudniających obcokrajowców oraz reagowaniu na bieżące zapotrzebowanie osób i podmiotów nawiązujących współpracę. Podejmuje też różnorodne inicjatywy, mające na celu aktywizację i integrację społeczną, przeciwdziałanie wykluczeniu, a także uproszczenie procedur zatrudniania obcokrajowców. Ponadto udziela wsparcia pracownikom i edukuje przedsiębiorców otwartych na zatrudnianie kandydatów spoza Polski.


Kontakt dla mediów: Karina Grygielska, agencja Pi-aR+; tel. 601 369 597, e-mail: k.grygielska@prplus.pl

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok – czyli możliwości zarobkowe freelancerów w czasie świątecznym

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok – czyli możliwości zarobkowe freelancerów w czasie świątecznym

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok – czyli możliwości zarobkowe freelancerów w czasie świątecznym

Okres przedświąteczny i świąteczny to doskonały czas na dodatkowy zarobek dla wszystkich freelancerów. Jakie zajęcia przyniosą najbardziej lukratywne zarobki? Gdzie szukać dodatkowej pracy? O tym przeczytacie w naszym artykule!

Grudzień to miesiąc, kiedy wydatki rosną w zastraszającym tempie. Przygotowania do świąt oraz zakup prezentów sprawiają, że wiele osób w tym okresie poszukuje nadprogramowej możliwości zarobku, aby spiąć miesięczny budżet. W tym czasie w wielu firmach rośnie zapotrzebowanie na dodatkowych pracowników, zwłaszcza w branży transportowej lub e-commerce. Przybywa także zleceń dla freelancerów.

Freelancer to osoba, która podejmuje się wykonania danego zlecenia, nie będąc jednocześnie zatrudniona w danej firmie. Taka współpraca jest źródłem wielu korzyści, zarówno dla pracownika, jak i dla firmy zlecającej. Zlecenia można traktować jako dodatkową formę zarobku, wykonując ją po godzinach swojej etatowej pracy. Dużą zaletą jest forma rozliczenia, ponieważ zapłata wpływa na konto w niedługim czasie po zakończeniu projektu, a nie jak w przypadku umowy o pracę – dopiero za miesiąc.

Kto może zostać freelancerem? 

Każda osoba może zostać freelancerem. Nie trzeba mieć żadnego wykształcenia ani dużego doświadczenia, przydatne są jednak pewne umiejętności takie jak łatwość pisania, wyczucie estetyki, znajomość programów graficznych i wiele innych. Nawet początkujący freelancerzy mają możliwość znalezienia pierwszych współprac. Z upływem czasu oraz większym doświadczeniem freelancer może dyktować wyższe stawki i wybierać tylko te zlecenia, których się podejmie. Aby zostać freelancerem, nie potrzeba niczego więcej oprócz komputera, dostępu do Internetu oraz trochę wolnego czasu. Zaletą pracy jest to, że nie trzeba wykonywać jej w wyznaczonych godzinach. Jako freelancer przyjmujesz zlecenie tylko wtedy, kiedy masz czas. Praca nie wymaga stałego zaangażowania, można ją traktować jako dodatkowy zastrzyk gotówki.

Gdzie szukać zleceń?

Wiele firm potrzebuje wsparcia przy pisaniu blogowych artykułów czy wprowadzaniu poprawek na stronie internetowej. Bardzo często poszukiwani są także tłumacze oraz graficy do wykonania projektów takich jak logotypy czy ulotki. Zlecenia można wyszukiwać na portalach społecznościowych, ale najlepszym miejscem są dedykowane platformy takie jak https://odfreelancera.pl/, które zrzeszają zleceniodawców i freelancerów.

Święta to gorący okres pełen wydatków. Wiele osób poszukuje w tym czasie dodatkowej pracy, dzięki której będą mogły „spiąć budżet”. Pracownicy, którzy dysponują dodatkowymi umiejętnościami takimi jak pisanie, projektowanie graficzne czy programowanie, będą mieli możliwość dorobić sobie jako freelancerzy, ponieważ w okresie świątecznym zapotrzebowanie na takie usługi rośnie. Ogromną zaletą jest możliwość pogodzenia dodatkowych zleceń z innymi obowiązkami oraz wykonywanie ich w domu. Pierwsze zlecenia można znaleźć już teraz, wchodząc na platformę https://odfreelancera.pl/.

Nowe obowiązki, które musi znać pracodawca – ustawa o sygnalistach

Pracodawców w Polsce już za chwilę czekają nowe obowiązki – do 17 grudnia mają zostać wdrożone przepisy unijnej dyrektywy dotyczące sygnalistów, czyli osób zgłaszających naruszenia prawa. Do tej daty Parlament powinien uchwalić ustawę o ochronie sygnalistów. Po jej uchwaleniu polscy pracodawcy będą mieli kilka tygodni na jej wdrożenie. Czasu jest zatem niewiele, aby dobrze przygotować się do zmian. Za ich brak przewidziane są sankcje karne.

Ustawa o ochronie sygnalistów, czyli osób zgłaszających naruszenia prawa, będzie kierowana do wszystkich pracodawców, zarówno prywatnych, jak i publicznych. Sygnalistą może zostać każdy mający wiedzę o naruszeniu prawa w swoim środowisku zawodowym. Jeżeli taka osoba dostrzega przekraczanie przepisów określonych obszarów prawa, może zgłosić wykroczenie, korzystając
z jednej z trzech możliwości (1) bezpośrednio informując pracodawcę (jest to tzw. zgłoszenie wewnętrzne) lub (2) w ramach tzw. zgłoszenia zewnętrznego skierowanego do organów publicznych, np. Rzecznika Praw Obywatelskich, lub (3) skorzystać z tzw. ujawnienia publicznego, czyli w dowolny sposób do nieoznaczonego kręgu odbiorców (np. poprzez mass media czy kanały społecznościowe). Celem ustawy jest ochrona osób zgłaszających naruszenie prawa.

Najważniejsze postanowienia i obowiązki

Ustawa będzie skierowana jest do wszystkich polskich pracodawców zatrudniających powyżej
249 pracowników, a po okresie przejściowym, czyli od 17 grudnia 2023 r. także do tych zatrudniających od 50 osób. W sektorze publicznym od razu skierowana będzie do pracodawców zatrudniających od 50 pracowników. Nakłada ona obowiązek przyjęcia regulaminu zgłoszeń naruszania prawa, utworzenie kanałów zgłoszeń, prowadzenie rejestru zgłoszeń i prowadzenia tzw. działań następczych poprzez uruchomienie procedur wyjaśniających i dochodzeń wewnętrznych. Naruszenia prawa mogą dotyczyć takich dziedzin, jak: bezpieczeństwo transportu, ochrona środowiska, ochrona danych osobowych, zdrowie publiczne, bezpieczeństwo żywności czy ochrona konsumentów. Pracodawca mogą też przyjąć w wewnętrznych regulacjach, że naruszenie prawa może dotyczyć innych dziedzin prawa, aniżeli te wymienione w ustawie, np. mobbingu, dyskryminacji czy łapówkarstwa.

Ustawa przewiduje trzy kanały zgłoszeń. Pierwszym jest ten wewnętrzny – donosimy do pracodawcy, gdzie jesteśmy zatrudnieni. Drugim jest kanał zewnętrzny, czyli informujemy organ publiczny, np. Komisję Nadzoru Finansowego, czy Rzecznika Praw Obywatelskich. Trzecim sposobem ujawnienia jest publiczne poinformowanie, np. na jakimś forum internetowym czy w wywiadzie radiowym. I ustawa,
i dyrektywa zachęcają, aby zgłoszenia w pierwszej kolejności odbywały się wewnętrznie. Obowiązkiem pracodawcy wynikającym z ustawy jest wcielenie w życie odpowiedniego kanału

zgłoszeń wewnętrznych. Samo zgłoszenie może być w formie ustnej, pisemnej (np. dedykowany
e-mail) czy za pomocą specjalnie przygotowanego formularza. W regulaminie musi być zawarte także to od kogo (kto może być sygnalistą) i przez kogo przyjmowane będą zawiadomienia
–informujemecenas Artur Rycak, Prawnik Zarządzający w Kancelarii Rycak.

Na czym polega ochrona sygnalistów?

Przede wszystkim pracodawca nie może podejmować tzw. działań odwetowych (np. zwolnić pracownika lub wstrzymać jego awans ze względu na to, że zgłosił naruszenie prawa). Ponadto pracodawca ma obowiązek zapewnić poufność danych osoby zgłaszającej.

Nie możemy np. zwolnić pracownika dlatego, że informuje o jakimś naruszeniu. Gdyby jednak do tego doszło, ma on prawo do odszkodowania. Ponadto sygnalista ma zapewnioną anonimowość, czyli pracodawca informację ma przetwarzać takim kanałem, aby nikt inny nie wiedział, kto zgłosił dane naruszenie. Osoby, które będą zajmowały się przyjmowaniem zgłoszeń, będą musiały mieć pisemne upoważnienia do obsługi takich zawiadomień – wyjaśnia mecenas Artur Rycak.

Sankcje za brak wdrożenia przepisów

Ustawodawca przewidział sankcje karne za niedostosowanie się do nowych przepisów. Za brak wdrożenia dyrektywy, w tym niewprowadzenie regulacji wewnętrznych (brak kanału komunikacji, czy regulaminu zgłoszeń) przewidziane są kary grzywny, a nawet pozbawienia wolności. Dotyczy to także działań odwetowych, uniemożliwienia przekazania informacji o naruszeniu prawa, czy ujawnieniu danych osoby zgłaszającej.

A co w sytuacji, gdy pracownik doniesie na pracodawcę w złej wierze? Ustawa i za to przewiduje sankcje karne. Jeśli pracownik obawiający się np. zwolnienia złoży fałszywe powiadomienie
o naruszeniu prawa, do którego nie doszło – poniesie odpowiedzialność karną –
wyjaśnia mecenas Artur Rycak.  

Pracodawcy oczekują obecnie na uchwalenie ustawy. Po jej opublikowaniu będą mieli bardzo mało czasu na jej wdrożenie, zatem już teraz działy compliance i działy prawne w spółkach powinny podjąć niezwłocznie działania przygotowujące organizację do wdrożenia nowych rozwiązań.

Czasu jest bardzo mało.

Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR prowadzi obsługę prawną podmiotów gospodarczych, w tym korporacji międzynarodowych oraz instytucji publicznych w zakresie prawa pracy, prawa ubezpieczeń społecznych, sporów sądowych
i różnych obszarów HR. Zatrudnia prawników specjalizujących się w prawie pracy i sporach sądowych oraz specjalistów HR.

Dowiedz się więcej: www.rycak.pl              

Kontakt dla mediów: Maja Święcka m.swiecka@agencjafaceit.pl / tel. +48 601 29 89 05

Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok – czyli możliwości zarobkowe freelancerów w czasie świątecznym

Okres przedświąteczny i świąteczny to doskonały czas na dodatkowy zarobek dla wszystkich freelancerów. Jakie zajęcia przyniosą najbardziej lukratywne zarobki? Gdzie szukać dodatkowej pracy? O tym przeczytacie w naszym artykule!

Grudzień to miesiąc, kiedy wydatki rosną w zastraszającym tempie. Przygotowania do świąt oraz zakup prezentów sprawiają, że wiele osób w tym okresie poszukuje nadprogramowej możliwości zarobku, aby spiąć miesięczny budżet. W tym czasie w wielu firmach rośnie zapotrzebowanie na dodatkowych pracowników, zwłaszcza w branży transportowej lub e-commerce. Przybywa także zleceń dla freelancerów.

Praca jako freelancer

Freelancer to osoba, która podejmuje się wykonania danego zlecenia, nie będąc jednocześnie zatrudniona w danej firmie. Taka współpraca jest źródłem wielu korzyści, zarówno dla pracownika, jak i dla firmy zlecającej. Zlecenia można traktować jako dodatkową formę zarobku, wykonując ją po godzinach swojej etatowej pracy. Dużą zaletą jest forma rozliczenia, ponieważ zapłata wpływa na konto w niedługim czasie po zakończeniu projektu, a nie jak w przypadku umowy o pracę – dopiero za miesiąc.

Kto może zostać freelancerem?

Każda osoba może zostać freelancerem. Nie trzeba mieć żadnego wykształcenia ani dużego doświadczenia, przydatne są jednak pewne umiejętności takie jak łatwość pisania, wyczucie estetyki, znajomość programów graficznych i wiele innych. Nawet początkujący freelancerzy mają możliwość znalezienia pierwszych współprac. Z upływem czasu oraz większym doświadczeniem freelancer może dyktować wyższe stawki i wybierać tylko te zlecenia, których się podejmie.

Zalety pracy jako freelancer

Aby zostać freelancerem, nie potrzeba niczego więcej oprócz komputera, dostępu do Internetu oraz trochę wolnego czasu. Zaletą pracy jest to, że nie trzeba wykonywać jej w wyznaczonych godzinach. Jako freelancer przyjmujesz zlecenie tylko wtedy, kiedy masz czas. Praca nie wymaga stałego zaangażowania, można ją traktować jako dodatkowy zastrzyk gotówki.

Gdzie szukać zleceń?

Wiele firm potrzebuje wsparcia przy pisaniu blogowych artykułów czy wprowadzaniu poprawek na stronie internetowej. Bardzo często poszukiwani są także tłumacze oraz graficy do wykonania projektów takich jak logotypy czy ulotki. Zlecenia można wyszukiwać na portalach społecznościowych, ale najlepszym miejscem są dedykowane platformy takie jak https://odfreelancera.pl/, które zrzeszają zleceniodawców i freelancerów.

Święta to gorący okres pełen wydatków. Wiele osób poszukuje w tym czasie dodatkowej pracy, dzięki której będą mogły „spiąć budżet”. Pracownicy, którzy dysponują dodatkowymi umiejętnościami takimi jak pisanie, projektowanie graficzne czy programowanie, będą mieli możliwość dorobić sobie jako freelancerzy, ponieważ w okresie świątecznym zapotrzebowanie na takie usługi rośnie. Ogromną zaletą jest możliwość pogodzenia dodatkowych zleceń z innymi obowiązkami oraz wykonywanie ich w domu. Pierwsze zlecenia można znaleźć już teraz, wchodząc na platformę https://odfreelancera.pl/.

Polegać jak na… żołnierzu!

Każdy z pracodawców chciałby, aby jego pracownik wykonywał powierzone mu obowiązki w sposób należyty, niemniej jednak czasem trudno znaleźć odpowiedniego kandydata. Z pomocą przychodzą ci, na których z pewnością można polegać – byli mundurowi. W ich krwi płynie odpowiedzialność za zlecone im zadania!

Mundurowi to ogromny potencjał i unikalne doświadczenie, które może zostać zaimplementowane do biznesu. Takie cechy, jak: umiejętność pracy w zespole, pod presją czasu, terminowość, szybkość podejmowania decyzji, łatwość komunikowania się oraz cechy dobrego lidera, są czymś naturalnym dla większości żołnierzy czy funkcjonariuszy służb mundurowych, głównie tych, posiadających doświadczenie w dowodzeniu czy zarządzaniu zespołem. Właśnie te cechy będą wartością dodaną dla biznesu. Przez lata służby mundurowi działali na wysokich obrotach, w dyscyplinie oraz zorganizowanej grupie. To bezcenne doświadczenie, które – już, jako byli mundurowi – mogą wykorzystać na rynku cywilnym w nowym miejscu pracy– podkreśla Mariusz Urbaniak – Dyrektor Generalny platformy Rekrut24.

Cechy charakteru nabyte w wojsku, których często pracownik bez doświadczenia wojskowego nie ma, i które pracodawca cywilny musi ukształtować poprzez różnego rodzaju szkolenia dodatkowe, w tym przypadku uzupełniają porządny wizerunek dobrego i lojalnego pracownika. Wyszkolenie zawodowego żołnierza to ogromny koszt i wielką nieroztropnością byłoby tego potencjału nie wykorzystać po zakończeniu służby profesjonalisty w średnim wieku. W służbach mundurowych pewnie uzbierałoby się ponad sto zawodów, więc emeryci tych służb mogliby, a nawet powinni, kontynuować pracę w swoich zawodach w firmach cywilnych – dodaje Maja Biesiekierska – Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu Rekrut24.

W wojsku są specjaliści od logistyki, medycyny, zarządzania kryzysowego, cyberbezpieczeństwa i wielu innych dziedzin, więc możliwości zatrudnienia byłych mundurowych w biznesie cywilnym jest bardzo wiele, a stereotyp, że takiego pracownika można zatrudnić tylko w ochronie –  kompletnie mija się z rzeczywistością.

Skoro jest to swoisty przepis na pracowniczy sukces, dlaczego wciąż coś sprawia, że byli mundurowi zostają bezczynnie w domu, a potencjalni pracodawcy nie zawalczą o solidnych kandydatów? Powodów jest kilka. Przede wszystkim pracodawcy cywilni nie mają świadomości corocznej skali wejścia na rynek pracy kilku tysięcy mundurowych profesjonalistów o tak wielu umiejętnościach uniwersalnych i nie wiedzą o możliwości zatrudnienia ich u siebie. A nawet, jeśli niektórzy znają statystyki, to nie za bardzo wiedzą, gdzie takich kandydatów szukać, ponieważ w Polsce do tej pory nie było powszechnie rozpoznawalnej firmy pośrednictwa pracy dla byłych mundurowych. I takie połączenie obu stron chcemy zapewnić w Rekrut24 – tłumaczy Maja Biesiekierska.

Misja Rekrut24 jest jedna – łączyć byłych ludzi służby z pracodawcami szukającymi pracowników godnych zaufania, odpowiedzialnych i świetnie przeszkolonych w różnych obszarach. Rekrut24 to platforma dla byłych mundurowych szukających pracy na emeryturze oraz firm, pragnących zatrudnić nowego naprawdę wartościowego członka zespołu. Potencjalnemu kandydatowi firma dobiera najlepsze miejsca pracy zgodne z kompetencjami nabytymi w służbie.

Wszystko, co robimy, jest ukierunkowane, aby pomóc osiągnąć idealną karierę cywilną byłym mundurowym. Pracodawcom zaś, niezależnie od tego, czy szukają jednego pracownika, czy większej liczby osób do nowego projektu, znajdujemy odpowiednich kandydatów. Mamy opracowany efektywny proces selekcji, który gwarantuje, że identyfikujemy tylko kandydatów najlepiej dopasowanych do konkretnego stanowiska. Nie zasypujemy firm profilami osób, które nie spełniają wymagań. Rekomendujemy wyłącznie kandydatów, których sami byśmy na dane stanowisko zatrudnili. Jedna platforma – wiele korzyści, czego chcieć więcej? – zapewnia Maja Biesiekierska.

Drogi Żołnierzu! Nie zwlekaj i wpisz się do bazy danych Rekrut24 nawet, jeśli aktualnie nie szukasz nowego zajęcia. Nigdy nie wiadomo, jaki nowy interesujący kontrakt uda się dla Ciebie pozyskać. 

Drogi Pracodawco! Dzięki tej platformie możesz pozyskać świetnie wyszkolonych profesjonalistów dla swojego biznesu.

Rekrut24 to unikalne połączenie doświadczenia z sektora wojskowego, komercyjnego oraz rekrutacyjnego. Taka mieszanka wiedzy i znajomości rynku pozwala nam zrozumieć, jakich kandydatów szukają pracodawcy. Prowadzimy doradztwo w zakresie rekrutacji dla służb mundurowych. Jesteśmy ekspertami w swojej dziedzinie. Znamy branżę, posiadamy rozległą wiedzę na temat procesów, systemów i wyzwań stojących przed pracodawcami oraz obiekcji, z jakimi mierzą się osoby rekrutujące. Zebraliśmy najważniejsze doświadczenia i relacje, aby stworzyć spójny system przygotowania kadr zawodowych do nowej pracy oraz umożliwić im bezpośrednie dotarcie do pracodawcy. Nasi kandydaci mogą mieć pewność, pomożemy im w dokonaniu najlepszego wyboru.

Więcej informacji: https://rekrut24.pl/

Biznes jest słodki, gdy naprawdę do tego dążysz

Biznes jest słodki, gdy naprawdę do tego dążysz

 

Przed 10 laty Urszula Stępniak zdecydowała się porzucić korporację i pójść na swoje. Słodki Muffin, cukierniczo-szkoleniowy biznes, rozwija się, a jego założycielka szkoli nowe pokolenia. I mówi, że przedsiębiorczość to przede wszystkim sztuka nawiązywania relacji. Zdrowych relacji.  

 

Urszula Stępniak podkreśla, że własny biznes nie jest dla każdego. Na pewno nie dla osób, które mają wątpliwości, czy to już. – Kiedyś myślałam inaczej, jednak doświadczenie nauczyło mnie, że trzeba mieć predyspozycje i umiejętności w różnych obszarach. Chodzi o mobilizację do organizowania się, zaplanowania dnia pracy, do realizacji celów. Bywa, że osoby kreatywne mają problem z dotrzymywaniem terminów, nie mają czasu na formalności. Księgowość jest dla nich abstrakcją – mówi.

 

W jej rodzinie nie było biznesowych tradycji. Zdecydował przypadek. Z korporacyjnej rutyny i pracy 12-14 godzin na dobę wyrwała ją choroba syna – bezobjawowe zapalenie płuc przez które wylądował w szpitalu na prawie miesiąc. Po chorobie stracił apetyt. Nie jadł prawie nic, żadnych warzyw, nawet owoców. Trzeba więc było go zachęcić. Pediatra zasugerował Urszuli, by przemycała warzywa i owoce w postaci babeczek. Swoimi wypiekami dzieliła się też z koleżankami i kolegami z pracy. Ci zachęcili ją, by zrobiła z tego dodatkowe źródło przychodów. I tak się narodził Słodki Muffin.

 

– Rodzice przestrzegali mnie przed rezygnacją z dobrze płatnego etatu. Kiedy jednak to zrobiłam, wspierali jak tylko mogli. Własny biznes daje satysfakcję. Ciągle odkrywam nowe obszary, gdzie mogę coś zrobić, stworzyć coś dodatkowego, nowego – dodaje Urszula Stępniak. I podkreśla, że w jej branży liczą się przede wszystkim relacje.

 

Prawda jest najważniejsza

 

Właścicielka Słodkiego Muffina w biznesie najbardziej ceni stawianie spraw jasno i uczciwie. – U ludzi cenię prawdomówność. Nie lubię kręcenia, kłamania. Wychodzę z założenia, że najgorsza prawda jest lepsza, niż najlepsze kłamstwo. Sama też tą zasadą się kieruję. Nie owijam w bawełnę. Czasem, kiedy sytuacja tego wymaga, trudne wiadomości ubieram w delikatne słowa. Dostosowuję formę do sytuacji, by kogoś nie zranić. Jednak prawda jest najważniejsza. Lojalność też ma ogromne znaczenie – cenię ją na równi z prawdomównością – mówi.

 

A pracowitość? Z tym Urszula Stępniak ma pewien problem: – Znam bardzo pracowite osoby, które osiągnęły sukces. Wiem jednak, że mają tendencję do przesady, robią sobie krzywdę, bo idą w kierunku pracoholizmu. Dążąc stale do „więcej i więcej”, nie doceniają tego co mają tu i teraz.

 

Siebie chwali za umiejętność wychodzenia z opresji. Mówi, że zaradność to jej drugie imię. Owszem, dodaje, że bywała panikarą, ale przy poważnych sytuacjach zawsze bierze się w garść. W minutę ma nowy plan działania i wdraża go w życie. Potrafi się ogarnąć w jednej chwili, gdy trzeba. – Organizacja czasu pracy to też moja mocna strona. Prywatnie nie jestem dobrze zorganizowana. W pracy jestem mega poukładana. Musiałam to wypracować w sobie, nie urodziłam się taka. Osiągnęłam to przez lata ciężkiej pracy. Nie przyszło łatwo, ale właśnie za tę przemianę mogłabym się pochwalić – dodaje.

 

Lider musi delegować

 

Urszula Stępniak przyznaje, że kiedyś miała ogromny problem z delegowaniem zadań. Uważała, że nikt nie zrobi lepiej. Owszem, dziś gdy deleguje nadal zdarza się jej pomyśleć „być może zrobiłabym to lepiej”. Ale już nie poprawia. – Nie przyszło mi to lekko. Jednak praca nad sobą to ciągłe doskonalenie swoich umiejętności i praca nad zmianą przekonań. Byłam perfekcjonistką, a teraz oduczam się tego. Prowadzenie swojej firmy to także praca z  własnymi przekonaniami. Kiedyś dla mnie było nie do pomyślenia, bym w wolnym czasie słuchała podkastów o tym, jak wyleczyć się z perfekcjonizmu – śmieje się.

 

Dziś też o wiele bardziej odnajduje się w roli partnerskiej niż w roli przywódczyni. I takie relacje są dla niej dużo cenniejsze. Pozwala swoim współpracownikom brać sprawy w swoje ręce. Wyjątki? Sytuacja kryzysowe. Jak pandemia. Wtedy wie, że potrzebny jest lider i taką się staje.

 

Epidemia bardzo mocno uderzyła w biznes gastronomiczny i pokrewne. Tradycyjne branże musiały się nauczyć działać w sieci i nawiązywać zdalne relacje. – Komunikacja się zmieniła. Spotkania degustacyjne były kiedyś normą, wiele szczegółów znałam z opowieści podczas spotkań z klientami twarzą w twarz, degustacji i prób. Lubiłam relacje z parami młodymi. Teraz uprościła się cała obsługa. Przez telefon następuje omówienie szczegółów, bez informacji zwrotnej. Czekam na powrót do normy, żebym mogła spotkać klientów osobiście, tak, jak kiedyś – mówi Urszula Stępniak.

 

Dla słodkiego biznesu epidemia była wielką próbą, której wiele podmiotów nie przerwało. Trzeba było się uelastycznić. Pusty kalendarz zmuszał do zdobywania klienta inaczej, niż do tej pory. Odnowienie więzi z klientami i zdobycie nowych nastąpiło dzięki temu, że Słodki Muffin pokazał się od innej strony, niż dotychczas. Dzięki Insta-stories bardzo mocno zaznaczył swoją obecność wśród klientów i zaprezentował kompetencje właścicielki. Klienci zobaczyli jak w Słodkim Muffinie się pracuje. Do 2020 r. znali Urszulę i firmę głownie od strony produktów.

 

Czego nie robić w biznesie…

 

Relacje w biznesie to podstawa. Nie tylko zewnętrzne. Przede wszystkim wewnątrz, bo to jest gra zespołowa. – Doświadczenie nauczyło mnie by swoją złość i frustrację rozładować w „ekologiczny sposób”. Raz przelałam te uczucia na pracownicę, niepotrzebnie podniosłam głos (to mi się raczej nie zdarza, rzadko krzyczę) zupełnie niepotrzebnie. Wybuchłam, bo wtedy nagromadziło się wkoło mnie dużo rzeczy. Każdemu zdarzają się takie momenty.  Wyciągnęłam wniosek – jako właścicielka muszę panować nad sobą. Nie dać się sprowokować. Relacje na tym cierpią. Kilka lat współpracy może się obrócić w niwecz w jednym momencie. Na szczęście moja pracownica podeszła ze zrozumieniem to tej sytuacji i do mojej reakcji. Wnioski pozwoliły mi na udoskonalenie swojego działania na przyszłość – mówi właścicielka Słodkiego Muffina.

 

Były też trudne lekcje. Jak nieuczciwość. Urszula Stępniak z natury ufa ludziom. Zdarzało jej się dać wmanewrować we współpracę, która była korzystna tylko dla tej drugiej strony. Dostała świetną propozycję współpracy – 5 tortów do degustacji za darmo. Uwierzyła w obietnice świetlanej przyszłości i została surowo ukarana za tę naiwność. Nawet kilka razy. To było na początku prowadzenia pracowni cukierniczej. Bardzo mocno podcięło jej to skrzydła. Nauczyło mnie to ostrożności i szukania drugiego dna. Teraz z dużym dystansem podchodzi do „lukrowanych propozycji” i sprawdza oferty po 50 razy. 

 

…i co można jeszcze zrobić

 

Epidemia bardzo mocno rozwinęła szkoleniową gałąź słodkiego biznesu Urszuli Stępniak. Jej biblioteka e-booków, w których dzieli się sposobami na prowadzenie słodkiego biznesu. Czy obawia się, że ktoś skopiuje jej model biznesowy?

 

– Nie podchodzę do tego w ten sposób. Kiedy sama zaczynałam nie było osoby, od której mogłabym czerpać inspirację. A potrzebowałam, by ktoś podzielił się ze mną wiedzą, jak unikać błędów w prowadzeniu pracowni na początku działania. Byłam gotowa zapłacić za tę wiedzę! To była mocna lekcja. Na tyle, że teraz moją misją jest wspieranie kobiet we wchodzeniu do słodkiego biznesu i uczenie jak to robić z głową i bez błędów. Wieloletnie doświadczenie, które mam, jest moim kapitałem. Nikt mi tego nie odbierze. Zatem nie mam się czego obawiać – odpowiada.

 

Urszula Stępniak podkreśla, że sukces w biznesie to satysfakcja z tego co robisz, zarabianie dobrych pieniędzy (mierzone wg swojej miary) i balans między pracą i życiem osobistym. To nie jest praca 24/7. Na pewno nie to jej chodziło, gdy szła na swoje. Równowaga – jej zdaniem – to spełnienie w życiu prywatnym i zawodowym. W tej kolejności. Owszem, jej także ciężko czasem wyrwać się z pracowni. Znaleźć czas, żeby jechać na wakacje. – Wiem jednak, że ciąg na pracę, bez odpoczynku może doprowadzić do wypalenia zawodowego. Kiedy przychodzi kryzys, nic już nie cieszy. Żaden piękny tort, ani zadowolony klient. A to jedna z gorszych rzeczy, jaka może zdarzyć się osobom kreatynym, takim jak ja – dodaje.

Ula Stępniak

Ula Stępniak

Pracodawca z Sercem czyli kto?

Pracodawca z Sercem czyli kto?

W pracy spędzamy mnóstwo czasu, chcemy więc, żeby spełniała nasze oczekiwania. Teraz, gdy formuła zdalna staje się coraz bardziej popularna, pojawia się ogromna szansa dla osób z niepełnosprawnościami na znalezienie swojego PRACODAWCY Z SERCEM.

Dla pracowników z orzeczeniem praca to nie tylko możliwość zarobienia na życie, ale też swoista terapia, dzięki której mogą nie tylko nauczyć się samodzielnie żyć z niepełnosprawnością, ale też mieć przyjaciół, satysfakcję z budowania swojej kariery zawodowej i możliwość spełniania marzeń.

Poza kwestiami materialnymi ważna jest również atmosfera między pracownikami. Zawsze mamy też jakąś wizję idealnego pracodawcy. Czy może nim być na przykład „pracodawca z sercem”?

Termin „pracodawca z sercem” powstał w związku z kampanią społeczną, która zachęca do zatrudniania osób z niepełnosprawnościami. W ramach trwającej od kilku miesięcy akcji www.pracodawcazsercem.pl wyróżniane są  firmy, które nie wahają się przyjąć do pracy osób
z orzeczeniem i w ten sposób zmieniają rynek pracy na bardziej otwarty i przyjazny wszystkim, którzy chcą być aktywni zawodowo. 

Jaki powinien być pracodawca z sercem? 

   Po prostu powinien być dobrym człowiekiem – mówi Joanna Olszewska, pomysłodawczyni kampanii i właścicielka firmy BPO Network, rekrutującej pracowników z niepełnosprawnościami. Nie musi być ideałem, wystarczy, że będzie empatyczny i wspierający. Jestem pewna, że ktoś, kto potrafi postawić się na miejscu drugiej osoby, jest również w stanie wyjść naprzeciw różnym potrzebom swoich pracowników. Taki pracodawca dba też o przyjazny klimat pracy, buduje relacje w firmie w taki sposób, by każdy czuł się potrzebny i zaangażowany. 

Atmosfera w jakiej pracujemy jest niezwykle ważna – wpływa nie tylko na nasz nastrój, ale także na efektywność czy jakość wykonywanej przez nas pracy. Jest to szczególnie istotne dla osób
z niepełnosprawnościami, bo
oni często traktują miejsce pracy jak swój drugi dom, są lojalni i oddani, nie planują szybkiej zmiany kontynuuje Joanna Olszewska. Możliwość rozwoju zawodowego w przyjaznym otoczeniu sprzyja nawiązywaniu przyjaźni, otwiera przestraszonych i nieufnych ludzi po tzw. przejściach na drugiego człowieka, umacnia ich wiarę w siebie. 

Pracodawca z sercem to zatem ktoś, kto daje innym szansę nie tylko na zarobienie pieniędzy
i samodzielność, ale też na satysfakcjonujące życie pomimo niepełnosprawności.
 

Wyobraźmy sobie pracownika, który był zdrowy, lecz uległ wypadkowi, w wyniku którego nie może już chodzić – mówi pomysłodawczyni akcji „Pracodawca z sercem”. Po pierwszym szoku, leczeniu
i rehabilitacji, postanawia wyjść z czterech ścian i wrócić do pracy – choćby wirtualnie. Teraz, w czasach, gdy praca zdalna staje się coraz bardzie popularna, kwestie barier architektonicznych przestają mieć znaczenie.
Jeśli więc taka osoba znajdzie swojego pracodawcę z sercem – może nie tylko nauczyć się w jakimś stopniu samodzielnie żyć z niepełnosprawnością, ale też znaleźć przyjaciół, czuć satysfakcję z budowania swojej kariery zawodowej i mieć możliwość spełniania marzeń. Wykonywanie pracy to też czerpanie radości z małych rzeczy, poczucie sprawczości w związku ze sprostaniem wyzwaniom zawodowym i wreszcie szansa na samodzielność i kontakty międzyludzkie, co na pewno jest ogromnym szczęściem i ulgą również dla bliskich osoby z niepełnosprawnością. 

Zatrudnienie osoby niepełnosprawnej jest zatem gestem w stronę człowieka w potrzebie – i trzeba to docenić.  To postawa ludzi nowoczesnych, którzy zatrudniają pracowników przez pryzmat ich kompetencji a nie niepełnosprawności i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że trzeba się wzajemnie wspierać i dzień za dniem burzyć krzywdzące mity i stereotypy. 

Na szczęście coraz więcej przedsiębiorców to rozumie i wychodzi naprzeciw pracownikom bez względu na ich sprawność lub jej brak. Ludzie przestają się bać i coraz częściej kontaktują się z nami po to, byśmy mogli pomóc wdrożyć taką osobę do zespołu. Robimy to w ramach naszej firmy BPO Network od wielu lat a w ramach akcji „Pracodawca z sercem” wyróżniamy  pracodawców z sercem e-medalami, dziękując im za to, że po prostu są i zmieniają otwarty rynek pracy na dostępny dla wszystkich. 

Kampania społeczna „Pracodawca z sercem” ma na celu zwiększenie szans osób niepełnosprawnych na rynku pracy, poszerzenie świadomości w kwestii korzyści dla pracodawców wynikających z zatrudnienia niepełnosprawnych pracowników, a także burzenie stereotypów i barier społecznych związanych z dyskryminacją i sztucznymi podziałami w społeczeństwie. Akcja, której pomysłodawcą jest firma BPO Network, została objęta patronatem honorowym przez Panią Minister Rodziny i Polityki Społecznej Marlenę Maląg.
Dowiedz się więcej: www.pracodawcazsercem.pl

BPO Network to firma z misją, która wspiera biznes poprzez tworzenie procedur i zespołów zdalnych pracowników z niepełnosprawnościami. Rekrutuje kandydatów do pracy w telefonicznych biurach obsługi klienta, telesprzedaży, branży analizy danych, IT, czy w Social Mediach. Poza wsparciem osób niepełnosprawnych na otwartym rynku pracy, proponuje usługi w zagadnieniach dotyczących kwestii związanych z optymalizacją obowiązkowych wpłat do Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych, obszarach związanych z dofinansowaniami, dotacjami na stanowiska pracy czy na podnoszenie kwalifikacji poprzez refundowane szkolenia, kursy, warsztaty. W całościowym ujęciu działalności przeprowadza cały proces za przedsiębiorstwa, zaczynając od rekrutacji, weryfikacji i wyboru odpowiedniego pracownika, poprzez stworzenie i prowadzenie teczki osobowej i dokumentacji do PFRON, szkoleń i wdrożeń aż po realizację projektu i oczekiwany efekt. Dowiedz się więcej: www.bponetwork.pl

Joanna Olszewska

Joanna Olszewska