Wszyscy tęsknimy za powrotem do natury. Nie tylko tej wokół nas, ale tej ukrytej głęboko w nas.

Na co dzień nie zauważamy jak bardzo oddalmy się od naszej natury. Szukamy odpowiedzi, sensu, swojego miejsca. Czasem błądzimy, czasem próbujemy stać się kimś innym niż jesteśmy. Im dalej jednak odchodzimy od siebie i swojej natury, tym bardziej odczuwamy wewnętrzny niepokój. A odpowiedź często jest bliżej niż przypuszczamy.

Natura nie próbuje być kimś innym. Człowiek również nie musi. Kiedy przestajemy walczyć z tym, co jest, pojawia się przestrzeń na zgodę, spokój i autentyczność – mówi Monika Hebda, socjolog, mentorka i terapeutka holistyczna.

fot. Sławek Kusiak

Red. Co według Ciebie znaczy „powrót do natury”? Dlaczego powinno to być dla nas ważne w obecnych czasach?

Monika Hebda: Wielokrotnie zaznaczam powrót do natury Wszechświata, odróżniając pojęcie powrotu do natury kojarzonej z przyrodą, której częścią jesteśmy. Jesteśmy przedłużeniem Ziemi. Jesteśmy tak bardzo z nią związani, że nie musimy tam wracać, a zbliżyć się do niej, wsłuchać się w nią, wejść w jej rytm, w absolutnie naturalne świadome połączenie z nią.

Wszechświat, jest czymś jakościowym, czymś co przejawia się jako dobro. Uzyskanie tej zgodności z jego naturą oznacza powrót do takich wartości, jak prawda, prawdomówność, miłosierdzie, dobroć, życzliwość, współczucie, cierpliwość, wytrzymałość, wyrozumiałość. Człowiek odkrywając te wartości w sobie, odkrywa część większego porządku i staje się czymś niezwykle godnym. Nie jest przypadkiem ewolucji, lecz przestrzenią, gdzie Wszechświat uczy się kochać świadomie.

Dlaczego to jest ważne? Dlatego, że pomaga wyjść z chaosu, czyni serce łagodniejszym, zmniejsza lęk, pogłębia prawdę w relacjach, rozszerza zdolność do kochania. A tego potrzebuje każdy, bez wyjątku…

Red. Jakie sygnały ciała i ducha powinny nas zaniepokoić, co mówi nam podświadomość, gdy jest źle?

Monika Hebda: Pracuję ze świadomością i duchem. Jeśli chodzi i sygnały z ciała, to mamy do czynienia z dużym uproszczeniem. Ciało nie mówi jednym głosem. Kiedy zaczynamy badać nasze ciało czując na przykład napięcie w brzuchu, ciężar w klatce piersiowej, ucisk w gardle, natychmiast poddajemy to zjawisko jakiejś interpretacji – to jest lęk, trauma, złość. Ciało najpierw dostarcza wrażenia, a dopiero potem umysł nadaje temu znaczenie. Między odczuwaniem siebie a interpretacją jest jeszcze ogromna przestrzeń.

Sygnały z ciała są też historią, wzorcami reakcji. Jeśli żyliśmy w napięciu, to możemy je odczuwać nawet wtedy, gdy nie ma zagrożenia. Dlatego to, co proponuję, to nie podążanie za każdym sygnałem, ale na rozpoznawaniu, co jest aktualną informacja, a co przeszłością bez identyfikowania się z tymi emocjami i odczuciami. Praktyka kontemplacyjna nie polega na bezkrytycznym podążaniu za każdym sygnałem.

Mówimy o stresie, lęku i dyskomforcie, a ciało komunikuje również o spokoju, lekkości, poczuciu zgodności czy błogości. Rozpoznajemy tylko to, jak jest źle, a dlaczego nie, jak jest dobrze? Ten obszar jest pomijany, a to dzięki takiemu postrzeganiu pokonujemy barierę lęku i odnajdujemy spokój w całkowicie naturalny sposób.

Nie szukajmy problemów. Głębsza praktyka nie może być w trybie zagrożenia, a na pozwoleniu, aby rzeczy były takie, jakie są. Bez poprawiania, bez naprawiania, bez oczekiwania.

Celem nie jest większa ilość odczuć, ale większa świadomość. Bo ostatecznie nie chodzi jedynie o to, co mówi ciało, ale o odkrycie tego, co jest świadome ciała. Istotne jest to, że w pewnym momencie uwaga przestaje być skierowana wyłącznie na sygnały z ciała, a zaczyna dostrzegać przestrzeń, w której te sygnały się pojawiają i znikają. To nie jest już technika, a droga poznania siebie, cichej obecności, która wszystko zauważa.

Red. Dlaczego na co dzień tak siebie sabotujemy? Czy dbanie o siebie stało się luksusem?

Monika Hebda: W świecie niewiedzy i tym samym ignorancji jesteśmy zaciemnieni iluzją, nasza prawdziwa natura jest uśpiona. Świat materialny, przywiązania, fałszywe założenia, błędne przekonania i chwilowe przyjemności nie pozwalają na dotknięcie głębszej prawdy. Dopiero impuls samopoznania, zatrzymanie się zrzuca z nas zasłonę ignorancji, wtedy zaczyna przebijać się prawda, która nie zawsze jest wygodna.

Ważnym krokiem poznania jest puszczenie zgiełku zmysłów, puszczenie historii,
które sami sobie o sobie opowiadamy i puszczenie strachu przed tym, co możemy znaleźć, poza tym
wszystkim nam znanym. Boimy się ciszy, która wymaga cierpliwości, odwagi i zaufania.

Dbanie o siebie, to nie luksus, to odwaga bycia prawdziwym, autentycznym.

Red: W jaki sposób każdy z nas może wrócić do siebie, nie walczyć o jakąś wyimaginowaną wersję, ale właśnie pokazać się takimi jakimi jesteśmy?

Monika Hebda: Jakikolwiek konflikt nie pozwala na powrót do siebie. A sposobów jest wiele.  Nie walczmy o obraz siebie, a wyzwólmy się poprzez naturalne wyłonienie się miłości. Zanim jednak to nastąpi zatrzymajmy się, aby dostrzec swoje role, rozpoznać lęki, zobaczyć co w nas jest wyuczone i obronne i pozwoli powrócić do spontaniczności.

Red. Proszę przybliż nam czym jest „Mapa do Wspaniałości?”.

Monika Hebda: Mapa do Wspaniałości i Niezwykłości, to połączenie praktyki kontemplacyjnej z malarstwem intuicyjnym. To tworzenie Rzeczywistości poprzez projektowanie Mapy do Wspaniałości i Niezwykłości. W tej pracy odkrywamy obrazy, symbole, hieroglify – język Kosmicznego Ducha, za którym kryje się częstotliwość znaków, tychże symboli i głębia poznania.
To odczytywanie kolorów, widzenia, wiedzenia i odczuwania częstotliwości, które pozwalają na swobodne poruszanie się w metafizycznym świecie pozazmysłowym, mającym wpływ i bezpośrednie przełożenie na ten fizyczny, bo żaden z nich nie jest oddzielony od drugiego.

„Mapa do Wspaniałości” prowadzi drogą do zwyczajności bez zniekształceń – to jest odwrócenie całej logiki świata. Świat mówi bądź kimś więcej. Duchowa pycha mówi bądź bardziej świadoma niż inni. Ego mówi, zbuduj subtelniejszą tożsamość. A ja mówię: Wspaniałość i Niezwykłość, to brak zniekształceń. To jest niezwykle czyste podejście, gdzie praktyka jest już urzeczywistnieniem. Prawdziwa wspaniałość nie krzyczy, nie potrzebuje potwierdzenia. Jest tak zwyczajna, że można ją przeoczyć.

„Mapa do Wspaniałości” tworzy z nas „posłańców między światami”. Nie kogoś, kto fruwa ponad rzeczywistością. Ale kogoś, kto potrafi zejść w relacyjną dynamikę, przejść ją świadomie i wrócić do rdzenia.

Red. Na koniec jakbyś mogła przekazać czytelnikom jedno zdanie, takie życiowe motto, co to by było?

Nie wiem, czy to może być życiowym mottem, ale najbardziej piękne jest przypomnienie sobie języka, którym twoje życie mówi do ciebie od zawsze. Gdy naprawdę siebie słuchasz, to odkrywasz, że informacje płyną równocześnie z wielu poziomów: z ciała, z emocji, z myśli, z relacji i z intuicyjnego przeczucia

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry