Nawet 12 proc. więcej

W Tajlandii, na Bali czy w Dominikanie można uzyskać wyższe ROI z inwestycji w nieruchomości niż w Polsce

Według ekspertów firmy Expander i Renter.io średnia roczna stopa zwrotu z wynajmu nieruchomości w Warszawie czy Krakowie wynosi dziś między 4 a 6 proc. To znacznie mniej niż w takich egzotycznych lokalizacjach jak Bali czy Dominikana. Na tajskiej wyspie Phuket ROI z inwestycji w nieruchomość może kształtować się nawet na poziomie 18,5 proc. rocznie. Jak zarabiać na wynajmie domu czy apartamentu zagranicą? Na jaki zysk można liczyć? Jaki jest próg wejścia w taką inwestycję? O tym opowiada Maria Kobryń, prawnik i ekspert od zagranicznych nieruchomości.   

Od kilku miesięcy w mediach głośno o tym, że skończył się czas inwestowania w nieruchomości w Polsce. Wielu ekspertów podkreśla, że ceny mieszkań i domów w największych polskich miastach są już tak wysokie, że niedługo kupno nieruchomości na wynajem finansowanej kredytem stanie się inwestycją o ujemnej stopie zwrotu. To jeden z powodów tego, że coraz więcej osób ucieka z takimi inwestycjami poza granice naszego kraju. 

– Na nieruchomościach zagranicznych można zarabiać w taki sam sposób jak na tych krajowych. Jedna opcja to zarabianie na wzroście wartości, gdy kupujemy nieruchomość za np. 50 0000 dolarów a za 5 lat sprzedajemy za 100 000. Druga to zarabianie na wynajmie, krótko- bądź długoterminowym. Oczywiście te sposoby się nie wykluczają i mogą działać równolegle – mówi Maria Kobryń, prawnik i ekspert od zagranicznych nieruchomości. – Warto podkreślić, że aby uzyskać jak najwyższą stopę zwrotu z inwestycji przede wszystkim dokładnie zastanowić się nad wyborem miejsca, w którym usytuowana będzie nieruchomość. Trzeba brać pod uwagę czy w danej lokalizacji będzie możliwość szybkiej sprzedaży nieruchomości, czy okolica jest dostępna dla turystów i czy pod drodze nie pokonają nas zawiłe przepisy obowiązujące w danym kraju – dodaje.  

Bezpieczne kraje

Według portalu IQI Global najbezpieczniejsze kraje do inwestowania w nieruchomości to między innymi Portugalia, Hiszpania, Meksyk, Panama, Kostaryka, Włochy czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Te lokalizacje zostały wybrane na podstawie czynników takich jak stabilność lokalnego rynku, potencjał wzrostu wartości nieruchomości, ceny najmu oraz regulacji prawnych dotyczących inwestorów​. 

 Bazując na moim doświadczeniu do tego zestawienia dodałabym jeszcze Dominikanę i indonezyjskie wyspy takie jak Bali czy Lombok oraz Tajlandię. To właśnie tam moi klienci osiągają wysokie roczne stopy zwrotu. Na tajlandzkiej wyspie Phuket to 18,5 proc., na Bali 15,2 proc. a w  Dominikanie 12 proc. Wysokie ROI można również osiągnąć inwestując na amerykańskim wybrzeżu – we Florydzie przepisy podatkowe sprzyjają inwestorom a na nieruchomości w Miami można zarobić nawet 12,7 proc. rocznie. Europejskiej kraje oferują dużo niższe stopy zwrotu – w Portugalia (Madera) jest to 9,6 proc., a we włoskiej Toskanii 7,2 proc. – podkreśla Maria Kobryń.  

Próg wejścia

Cena zagranicznej nieruchomości, zależy od lokalizacji i standardu domu bądź apartamentu, który chcemy kupić. Próg wejścia zaczyna się zazwyczaj od minimum 20 000 dolarów, jednak do tego dochodzą jeszcze koszty, takie jak podatki, opłaty prawne, ubezpieczenie oraz utrzymanie nieruchomości.

– Każda lokalizacja jest specyficzna a kraj krajowi nierówny. To trochę jak z kupnem samochodu – możemy kupić samochód w cenie 1 000 złotych i 1 000 0000 złotych. Możemy też kupić taki, który jest piękny i ma atrakcyjną cenę, jednak po kilku dniach wyjdą problemy techniczne. Podobnie jest z nieruchomością – mówi Maria Kobryń. – W Dominikanie można kupić działkę 1 000 m2 z widokiem na morze za 50 000 dolarów. Możemy też kupić apartament w nowej inwestycji, która będzie zarządzana przez profesjonalny podmiot, z widokiem na morze za 150 000 dolarów. Z kolei za 250 000 dolarów możemy kupić wille z basenem na Bali lub za 120 000 dolarów apartament w condohotelu w Tajlandii. Są też apartamenty w Bułgarii czy Albanii po 75 000 dolarów – dodaje.

Nawet 12 proc. więcej

W Tajlandii, na Bali czy w Dominikanie można uzyskać wyższe ROI z inwestycji w nieruchomości niż w Polsce

Według ekspertów firmy Expander i Renter.io średnia roczna stopa zwrotu z wynajmu nieruchomości w Warszawie czy Krakowie wynosi dziś między 4 a 6 proc. To znacznie mniej niż w takich egzotycznych lokalizacjach jak Bali czy Dominikana. Na tajskiej wyspie Phuket ROI z inwestycji w nieruchomość może kształtować się nawet na poziomie 18,5 proc. rocznie. Jak zarabiać na wynajmie domu czy apartamentu zagranicą? Na jaki zysk można liczyć? Jaki jest próg wejścia w taką inwestycję? O tym opowiada Maria Kobryń, prawnik i ekspert od zagranicznych nieruchomości.   

Od kilku miesięcy w mediach głośno o tym, że skończył się czas inwestowania w nieruchomości w Polsce. Wielu ekspertów podkreśla, że ceny mieszkań i domów w największych polskich miastach są już tak wysokie, że niedługo kupno nieruchomości na wynajem finansowanej kredytem stanie się inwestycją o ujemnej stopie zwrotu. To jeden z powodów tego, że coraz więcej osób ucieka z takimi inwestycjami poza granice naszego kraju. 

– Na nieruchomościach zagranicznych można zarabiać w taki sam sposób jak na tych krajowych. Jedna opcja to zarabianie na wzroście wartości, gdy kupujemy nieruchomość za np. 50 0000 dolarów a za 5 lat sprzedajemy za 100 000. Druga to zarabianie na wynajmie, krótko- bądź długoterminowym. Oczywiście te sposoby się nie wykluczają i mogą działać równolegle – mówi Maria Kobryń, prawnik i ekspert od zagranicznych nieruchomości. – Warto podkreślić, że aby uzyskać jak najwyższą stopę zwrotu z inwestycji przede wszystkim dokładnie zastanowić się nad wyborem miejsca, w którym usytuowana będzie nieruchomość. Trzeba brać pod uwagę czy w danej lokalizacji będzie możliwość szybkiej sprzedaży nieruchomości, czy okolica jest dostępna dla turystów i czy pod drodze nie pokonają nas zawiłe przepisy obowiązujące w danym kraju – dodaje.  

Bezpieczne kraje

Według portalu IQI Global najbezpieczniejsze kraje do inwestowania w nieruchomości to między innymi Portugalia, Hiszpania, Meksyk, Panama, Kostaryka, Włochy czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Te lokalizacje zostały wybrane na podstawie czynników takich jak stabilność lokalnego rynku, potencjał wzrostu wartości nieruchomości, ceny najmu oraz regulacji prawnych dotyczących inwestorów​. 

 Bazując na moim doświadczeniu do tego zestawienia dodałabym jeszcze Dominikanę i indonezyjskie wyspy takie jak Bali czy Lombok oraz Tajlandię. To właśnie tam moi klienci osiągają wysokie roczne stopy zwrotu. Na tajlandzkiej wyspie Phuket to 18,5 proc., na Bali 15,2 proc. a w  Dominikanie 12 proc. Wysokie ROI można również osiągnąć inwestując na amerykańskim wybrzeżu – we Florydzie przepisy podatkowe sprzyjają inwestorom a na nieruchomości w Miami można zarobić nawet 12,7 proc. rocznie. Europejskiej kraje oferują dużo niższe stopy zwrotu – w Portugalia (Madera) jest to 9,6 proc., a we włoskiej Toskanii 7,2 proc. – podkreśla Maria Kobryń.  

Próg wejścia

Cena zagranicznej nieruchomości, zależy od lokalizacji i standardu domu bądź apartamentu, który chcemy kupić. Próg wejścia zaczyna się zazwyczaj od minimum 20 000 dolarów, jednak do tego dochodzą jeszcze koszty, takie jak podatki, opłaty prawne, ubezpieczenie oraz utrzymanie nieruchomości.

– Każda lokalizacja jest specyficzna a kraj krajowi nierówny. To trochę jak z kupnem samochodu – możemy kupić samochód w cenie 1 000 złotych i 1 000 0000 złotych. Możemy też kupić taki, który jest piękny i ma atrakcyjną cenę, jednak po kilku dniach wyjdą problemy techniczne. Podobnie jest z nieruchomością – mówi Maria Kobryń. – W Dominikanie można kupić działkę 1 000 m2 z widokiem na morze za 50 000 dolarów. Możemy też kupić apartament w nowej inwestycji, która będzie zarządzana przez profesjonalny podmiot, z widokiem na morze za 150 000 dolarów. Z kolei za 250 000 dolarów możemy kupić wille z basenem na Bali lub za 120 000 dolarów apartament w condohotelu w Tajlandii. Są też apartamenty w Bułgarii czy Albanii po 75 000 dolarów – dodaje.

Polskie korzenie są najważniejsze – wywiad z Joanną Colangelo, autorką książki „Burza”

Joanna Colangelo – Amerykanka o polsko-włoskich korzeniach – jest autorką powieści „Burza”. W swojej książce próbuje znaleźć odpowiedzi na pytania jak wygląda umieranie i jak w podeszłym wieku przygotowujemy się do śmierci. Jednak „Burza” to również historia o naszych wyborach i o tym jak znajdujemy sens w śmierci. Historia przedstawiona na stronach powieści jest filozoficzną wędrówka, która w równym stopniu skłania do refleksji, przytłacza i napawa nadzieją.

Czy „Burza” to twoja pierwsza książka?

Pisze już od ponad 20 lat. Moje teksty – eseje artykuły i opowiadania non- fiction – publikowane były między innymi w czasopiśmie Columbia University Journal of American Studies oraz na blogu kulturalnym w The Huffington Post i magazynie No Depression/Americana.  „Burza” to jednak moja pierwsza książka.

Czy możesz krótko opisać, o czym jest „Burza”? 

„Burza” opowiada historię Zosi, 93-letniej kobiety mieszkającej w Nowym Jorku. Bohaterka wraca do rodzinnej Polski w grudniu, po otrzymaniu pocztówki od swojej siostrzenicy Teresy, która planuje spędzić święta w południowo-wschodniej Polsce. Zosia wydaje swoje oszczędności na trzytygodniową podróż po Polsce, aby zaskoczyć Teresę w Zakopanem na Boże Narodzenie. Zaczyna w Warszawie, podróżuje do Krakowa i dwa dni przed Bożym Narodzeniem przyjeżdża do Zakopanego – miasteczka, które opuściła jako niemowlę. W przeddzień przyjazdu Teresy nad górami rozpętuje się silna zimowa burza, a drogi do miasta zostają zamknięte. Staje się jasne, że siostrzenica Zosi nie dotrze do miasta na Wigilię. Zosia musi podjąć decyzję: czekać na koniec burzy i przyjazd Teresy czy też wyruszyć w mroźne i zaśnieżone góry, by być może po raz ostatni w życiu zobaczyć Tatry.

Dlaczego zdecydowałaś się napisać książkę o umieraniu? 

Myślę, że „Burza” jest czymś więcej niż książką o umieraniu – to również historia o naszych wyborach. Odkąd pamiętam, zawsze zmagałam się z filozoficznym i duchowym pytaniem, w jaki sposób ludzie mogą znaleźć sens i cel w śmierci w taki sam sposób, w jaki znajdujemy sens i cel w naszym życiu. Wierzę i mam nadzieję, że jeśli chodzi o nieuchronność śmierci, możemy wybrać, jak ją zrozumieć – a może nawet wybrać, jak do niej podejdziemy. W  mojej książce chciałam zbadać, czym jest śmierć dla kogoś, kto podświadomie lub świadomie wybiera sposób, w jaki jej doświadcza. 

Dlaczego akcja rozgrywa się w Polsce – czy lokalizacja jest kluczowa, czy też wydarzenia mogłyby mieć miejsce w jakimkolwiek innym kraju?

Myślę, że w „Burzy” są dwie główne postacie. Jedną z nich jest Zosia, główna bohaterka. Drugą jest sama Polska – to centralny punkt książki. Nie osadziłbym akcji w żadnym innym miejscu z kilku powodów. Po pierwsze, bohaterka jest Polką, a fabuła jest napędzana przez jej powrót „do domu”,  do Polski, pod koniec jej życia. Kluczowe było, aby Zosia wróciła do miejsca, z którego pochodzi – i zawsze musiała to być Polska. Kiedy ja po raz pierwszy odwiedziłam Polskę poczułam się, jakbym wróciła do domu, mimo że nigdy wcześniej tu nie byłam. Kiedy wsiadłam do taksówki na lotnisku, w radiu puszczali „Scarborough Fair” Simona i Garfunkela, a ja natychmiast poczułam spokój i swojskość kraju. W jakiś sposób Polska wydała mi się poetycka, piękna, niepokojąca i gościnna jednocześnie. Taka sceneria jest idealna, dla książki, która porusza właśnie takie tematy. 

Czy główna bohaterka jest oparta na kimś, kogo znasz?

Tak, postać  Zosi jest wzorowana na mojej zmarłej babci. Książka jest fikcją, ale prawie każdy aspekt Zosi, od jej cech fizycznych po osobowość, a nawet niektóre rzeczy, których bohaterka doświadcza w książce, są oparte na mojej babci. Była kobietą, wokół której można – i warto – stworzyć książkę. Nieustraszoną, kochającą życie i zawsze ciekawą świata.

Czy spotkałaś swoją babcię? Jaka była najważniejsza rzecz, której się od niej nauczyłeś?

Znałam moją babcię bardzo dobrze. Mieszkała niedaleko mojej rodziny i była bardzo obecna przez całe moje życie. Miała silny charakter i była niezwykle dumna z tego, że jest Polką. Była zabawna, błyskotliwa i miała ogromny głód wiedzy. Wiele się od niej nauczyłem, ale gdybym miał wybrać najważniejszą rzecz, myślę, że byłoby to, jak zachować godność i siłę w starszym wieku. Moja babcia należała do tzw. Wielkiego Pokolenia, czyli pokolenia Amerykanów urodzonych między 1910 a 1924 rokiem. Zmarła w wieku 97 lat. Pamiętam, jak mówiła, że nigdy nie spodziewała się starości. Przed Wielkim Pokoleniem większość ludzi nie dożywała 90-tki, więc nie przypuszczała, że będzie obserwować, jak ciało powoli odmawia jej posłuszeństwa. To, jak przeżyła swoje ostatnie lata – z opanowaniem i wdziękiem, nigdy nie poddając się śmierci, ale też nie walcząc z nią – jest czymś, co zawsze będę pamiętać. 

Czy Polska jest ważną częścią Twojego życia? Jak blisko jesteś ze swoimi polskimi korzeniami – dziedzictwem, historią i tożsamością? 

Polska jest niezwykle ważną częścią mojego życia i tożsamości. Myślę, że tak jest w przypadku większości polskich Amerykanów. Widać to po tym, jak ściśle związane są społeczności polsko-amerykańskie – nawet dziś – w Stanach Zjednoczonych. Byłam w Polsce wiele razy i zawsze jestem szczęśliwy, gdy wracam tu na dłuższy czas. W Polsce czuje się tak samo dobrze i „u siebie” jak w Stanach. Z pewnością polska sztuka i kultura mają wpływ na moje życie (Burzę napisałam słuchając Chopina), ale myślę, że jestem również pod wpływem polskiej mentalności. Są rzeczy, których w dużym stopniu nauczyłam się od mojej polskiej rodziny, Polaków mieszkających w Stanach a także od tych w Polsce. Wierność swoim przekonaniem, wytrwałość oraz ciche docenianie radości i dobra, gdziekolwiek i kiedykolwiek istnieją – to w mojej opinii zestaw cech, które można określić „polską mentalnością” i które staram się codziennie wcielać w życie. 

Innowacyjny ośrodek doskonalenia zawodowego dla nauczycieli i specjalistów

EduKaPol Szkolenia uzyskał akredytację Pomorskiego Kuratora Oświaty

EduKaPol Szkolenia to założona w 2017 roku firma edukacyjna, prowadząca szkolenia w formie zdalnej i stacjonarnej dla nauczycieli i specjalistów z całej Polski. Jej misją jest wsparcie kadry pedagogicznej w poszerzaniu warsztatu i stosowaniu innowacyjnych metod edukacyjnych. 

Na początku marca firma otrzymał akredytację Pomorskiego Kuratora Oświaty i jako EduKaPol Szkolenia Niepubliczny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli została wpisana do rejestru placówek doskonalenia nauczycieli. Oznacza to, że nauczyciele i specjaliści będą mogli otrzymać od organów prowadzących szkoły, gmin bądź powiatów,  dofinansowanie na uczestnictwo w szkolenia prowadzonych przez EduKaPol Szkolenia.

Celem Niepublicznego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli EduKaPol Szkolenia jest rozpoznawanie i zaspokajanie potrzeb edukacyjnych nauczycieli i dyrektorów placówek oświatowych – potrzeb wynikających z chęci rozwijania kompetencji zawodowych, jak i tych podyktowanych aktualną polityką oświatową państwa. Do głównych zadań Ośrodka należy nie tylko prowadzenie warsztatów i szkoleń stacjonarnych oraz online dla kadry nauczycielskiej, lecz także organizacja konferencji, realizacja projektów edukacyjnych oraz upowszechnianie problematyki doskonalenia zawodowego nauczycieli. 

– Otwarcie Ośrodka to dla mnie szczególny moment, ponieważ zbiega się z 7 rocznicą powstania firmy EduKaPol Szkolenia. Otrzymanie akredytacji wstępnej Pomorskiego Kuratora Oświaty i wpis do rejestru placówek doskonalenia nauczycieli to dla nas duże wyróżnienie. Z firmy szkoleniowej, przekształciliśmy się w akredytowaną placówkę oświatową, co potwierdza jakość prowadzonych przez nas szkoleń – mówi Karolina Pol, właścicielka firmy edukacyjnej EduKaPol Szkolenia, która jest zarówno organem prowadzącym, jak i dyrektorką ośrodka. – Przez wiele lat wspieraliśmy wszystkich zaangażowanych w proces nauczania w poszerzaniu ich warsztatu i dawaliśmy narzędzia do bardziej efektywnej pracy z dziećmi. Teraz będziemy mogli pomagać nauczycielom i specjalistom w jeszcze szerszym zakresie – wpis do rejestru placówek doskonalenia nauczycieli oznacza, że nauczyciele mogą uczestniczyć w naszych szkoleniach, korzystając z dofinansowania pozyskanego od organów prowadzących szkoły – dodaje.

Niepubliczny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli EduKaPol Szkolenia działa na podstawie Ustawy Prawo oświatowe, Rozporządzenia w sprawie placówek doskonalenia nauczycieli oraz Rozporządzenia w sprawie akredytacji placówek doskonalenia nauczycieli. Organem sprawującym nadzór pedagogiczny nad placówką jest Pomorski Kurator Oświaty. Siedziba Ośrodka mieści się w zlokalizowanym pod Gdynią Pogórzu.

– Zgodnie z Kartą Nauczyciela, każdy nauczyciel ma obowiązek brać udział w formach doskonalenia zawodowego. EduKaPol Szkolenia Niepubliczny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli odpowiada na te potrzeby – tworzy możliwości do tego, aby nauczyciele i inni specjaliści mogli poszerzać swój warsztat i podnosić jakość nauczania, a także sprostać ścieżce awansu zawodowego. Jest to duża pomoc w pierwszej kolejności dla nauczycieli z województwa pomorskiego, ale także z terenu całej Polski. Każde przedszkole lub szkoła może zamówić akredytowane szkolenie, a my z przyjemnością dojedziemy do każdej placówki – podkreśla Karolina Pol.

EduKaPol Szkolenia w dalszym ciągu prowadzi również działalność komercyjną i oferuje szkolenia online skierowane do rodziców oraz innych uczestników procesu edukacyjnego, a także warsztaty dla uczniów.

Dzień Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami – jak doradzać przy zagranicznych transakcjach?

Z usług pośredników nieruchomości korzysta coraz więcej Polaków. Czemu? Może dlatego, że sprzedaż bądź kupno nieruchomości wbrew pozorom jest bardzo skomplikowanym procesem. Szczególnie wtedy, gdy chcemy nabyć dom bądź mieszkanie za granicą. O pracy agenta nieruchomości z perspektywy prawnika i inwestora opowiada Maria Kobryń, radca prawny i ekspert od zagranicznych nieruchomości.

Sprzedaż nieruchomości za granicą polskim klientom to zadanie, które wymaga szczególnego przygotowania ze strony agenta nieruchomości. Oferowanie międzynarodowych inwestycji niesie ze sobą zarówno wiedzę specyficzną dla danego rynku, jak i potrzebę dostosowania do kontekstu kulturowego i społecznego, co jest istotne ze względu na różnorodne tradycje i normy prawne. Agent powinien posiadać umiejętność wskazania istotnych aspektów, które różnią się od lokalnych realiów, takich jak różnice w przepisach podatkowych czy konieczność zapłaty podatku od zakupu nieruchomości.

Taka osoba powinna mieć szeroką sieć kontaktów w danym kraju i współpracować z lokalną kancelarią prawną, tak by zapewnić jak najbardziej rzetelną obsługę transakcji. Dzięki temu klienci będą mieli pewność, że w trakcie załatwiania formalności nie zaskoczą ich żadne kruczki prawno-administracyjne.

Międzynarodowe transakcje kupna-sprzedaży wymagają również, by dokładnie zbadać specyfikę danego kraju – zorientować się w uwarunkowaniach geopolitycznych, gospodarczych i ekonomicznych, poznać jego historię i panujące tam zwyczaje. Każdy rynek różni się od siebie w znaczącym stopniu. Podobna nieruchomość może być opłacalna w jednym kraju, a w innym generować straty. 

Nie mniej ważne jest to, że inwestycja za granicą często ma inne cele niż zakup domu w kraju – może chodzić o zabezpieczenie kapitału czy generowanie dochodu z wynajmu. Dlatego ważna jest wszechstronna pomoc agenta, który wskazuje na te aspekty, które są kluczowe z perspektywy inwestora. Agent w Polsce powinien także przedstawić klientowi realia prawne i podatkowe obowiązujące w kraju inwestycji. Choć często posiadają wiedzę dotyczącą samej transakcji, mogą nie być przygotowani na doradztwo w dłuższej perspektywie. Współpraca z prawnikami dewelopera często może skupiać się na ograniczonym przekazie informacji, nie uwzględniającym dłuższej analizy prawno-podatkowej z punktu widzenia kupującego.

Pośrednik specjalizujący się w zagranicznych nieruchomościach powinien też wykazać się tzw. „nosem” i krytycznym spojrzeniem – nietrudno bowiem natrafić na oszustów. W mojej pracy wielokrotnie spotkałam się z fałszywymi ogłoszeniami, próbami sprzedaży tej samej nieruchomości dwóm innym kupcom w tym samym czasie oraz oszustwo, w których nieruchomość sprzedawała osoba, która nie posiadała prawa własności. 

Podsumowując – dobry agent szukając dla klienta nieruchomości zagranicą zawsze robi dokładny research. Taka osoba potrafi przedstawić plusy i minusy danej lokalizacji i krok po kroku przeprowadzić przez proces zakupowy. To wszystko składa się na wysoki standard obsługi klienta, a trzeba pamiętać, że marketing szeptany i polecenia są w tej branży głównym sposobem pozyskiwania nowych zleceń.

Konsekwencje karne za oblanie wodą 

Tradycja związana z tzw. lanym poniedziałkiem, kojarzy się z polewaniem wodą – przeważnie symbolicznie, niekiedy bez zachowania umiaru. To drugie podejście nosi znamiona wybryku chuligańskiego i może być traktowane jako wykroczenie, a nawet przestępstwo.

Oblewanie kogoś wodą w lany poniedziałek to czyn, który może podlegać poniższym przepisom Kodeksu Wykroczeń:

  • Art. 51. 
    Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
  • Art. 75. 
    § 1. Kto bez zachowania należytej ostrożności wystawia lub wywiesza ciężkie przedmioty albo nimi rzuca, wylewa płyny, wyrzuca nieczystości albo doprowadza do wypadania takich przedmiotów lub wylewania się płynów,
    podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.
    § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 ze złośliwości lub swawoli, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.
  • Art. 140 
    Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany.

  • Art. 76
    Kto rzuca kamieniami lub innymi przedmiotami w pojazd mechaniczny będący w ruchu, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.


W skrajnych przypadkach zabawa w śmigusa-dyngusa może skutkować uznaniem jej za przestępstwo na podstawie art. 217 Kodeksu Karnego. Chodzi o przypadki naruszenia nietykalności cielesnej, za co grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.  Poza tym, gdy w wyniku oblewania wodą dojdzie do zniszczenia lub uszkodzenia mienia o wartości przewyższającej 500 zł sprawcy grozi odpowiedzialność z art. 288 Kodeksu Karnego, co wiąże się z karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. 

Kobiety z Ukrainy wiążą z Polską nadzieję na przyszłość

Jak wynika z ostatnich badań, 67 proc. przebywających obecnie w Polsce obywateli Ukrainy to kobiety. Większość z nich mieszka w Polsce z dziećmi, część planuje wrócić do kraju, ale jest też spora grupa, która wiąże z Polską nadzieje na przyszłość.

Dwa lata temu, gdy miliony ludzi wyjechały z kraju ogarniętego wojną, większość Ukrainek nie miała gotowych scenariuszy na jutro. Wydawało się, że konflikt z Rosją szybko się skończy, że będzie można szybko wrócić do starego życia i starać się przepracować traumę ucieczki. 

Tak się nie stało.  Wojna wciąż trwa, zagrożenie nadal jest realne, a żyć jakoś trzeba.  Pamiętajmy, że wiele osób, które zdecydowały się dwa lata temu wyjechać z Ukrainy, to są osoby świetnie wykształcone, mające rozwinięte kompetencje zawodowe, znające języki – stwierdza Iryna Miłkowska z Fundacji VIPoL Wspieramy Razem. To nie są osoby, które będą siedzieć z założonymi rękami i latami płakać. To są kobiety odważne, które biorą sprawy w swoje ręce. Kobiety, które tutaj w Polsce teraz pracują, dzień po dniu konsekwentnie uczą się funkcjonować w nowym świecie, nawiązują nowe znajomości, wspierają swoje dzieci w nauce i otwierają swoje firmy. To są panie, które pomimo trudnej rzeczywistości, każdego dnia toczą swoją walkę o w miarę normalne życie, możliwość utrzymania się na dobrym poziomie. I to są panie, które potrafią to zrobić.

Obraz zmęczonych, załamanych Ukrainek, które przeczekują w Polsce zagrożenie, wynikające z wciąż toczącej się wojny z Rosją, jest więc nieprawdziwy.  Oczywiście, te dziewczyny, których mężowie, bracia i ojcowie zostali w kraju i walczą, żyją w ciągłym lęk – przyznaje Iryna Miłkowska z Fundacji VIPoL Wspieramy Razem. Rozmawiają o wojnie, śledzą to, co się dzieje za wschodnią granicą Polski, w której znalazły schronienie. 

Ale pamiętajmy, że życie Ukrainek w Polsce to są też wyzwania dnia codziennego, z którymi wiele z nich świetnie sobie radzi. Dziś, gdy już wiemy, że jest jak jest i wojna szybko się nie skończy, coraz odważniej uczymy się żyć razem, coraz częściej tworzymy wspólne przedsięwzięcia, otwieramy sklepy, galerie, czy salony piękności. Pomagają w tym zarówno władze, organizacje, fundacje, czy agencje pracy, takie jak np. nasza Grupa VIPoL, ale też ułatwienia naturalne samych zainteresowanych, czyli zdolność do przystosowania się do nowych okoliczności, podobna mentalność Polaków i Ukraińców, talent do szybkiego uczenia się języka polskiego oraz przyjazne relacje, które po prostu się zbudowały przez te dwa lata. I nawet jeśli zdarzają się jakieś nieporozumienia, to z mojego punktu widzenia, Ukrainki naprawdę dobrze odnajdują się w Polsce i świetnie wpasowują w tutejszy rynek pracy, inspirując swoje koleżanki, które radzą sobie gorzej. Dzięki temu pojawia się nowa jakość w myśleniu o Ukrainkach w Polsce – po prostu coraz lepiej widać ich sprawczość, odwagę i siłę.

Oczywiście dziś lekko nie jest nikomu – Europejczykom towarzyszy niepokój, który wpływa na codzienne przeżywanie życia.  Nie zmienia to jednak faktu, że żyć dalej trzeba. Że trzeba gdzieś szukać nadziei na lepsze jutro. I ta nadzieja jest w Polsce.

Do 10 kwietnia zgłoś kandydatów do III edycji Nagrody Korczaka, przyznawanej osobom i instytucjom działającym na rzecz praw dzieci i młodzieży

Przez najbliższe dni, do 10 kwietnia można jeszcze zgłaszać kandydatki i kandydatów do III edycji Nagrody Korczaka organizowanej przez Uczelnię Korczaka w Warszawie i wręczanej osobom i instytucjom, które dbają o wzmacnianie praw dzieci i młodzieży, działając w edukacji, systemie zdrowia i opieki społecznej, organizacjach pozarządowych i lokalnych społecznościach. Kryształowe serca, które są symbolem Nagrody trafią w ręce laureatów 17 maja w Muzeum Polin w Warszawie. 

Nagroda Korczaka to wyjątkowe wyróżnienie, wręczane instytucjom i osobom, które zmieniają oblicze edukacji i dbają o prawa dzieci i młodzieży. Celem Nagrody jest promowanie idei Janusza Korczaka oraz wspieranie zmian w edukacji poprzez nagradzanie instytucji i osób, które kierują się wartościami korczakowskimi i wdrażają je w życie, tworzą nowoczesne i odważne rozwiązania edukacyjne, konsekwentnie wspierają podmiotowość i prawa dziecka oraz dbają o ochronę tych praw, wspierają dzieci i rodziny w trudnych sytuacjach albo tworzą środowiska przyjazne szczęśliwemu dzieciństwu. 

Zachęcamy Państwa do zgłaszania kandydatów do Nagrody Korczaka: osób i instytucji, które w swojej codziennej działalności działają na rzecz dzieci i zmian w edukacji.

W Kategorii Nagroda dla organizacji i instytucji nagradzane są działania i projekty prowadzone przez podmioty instytucjonalne: placówki edukacyjne i wychowawcze, organizacje pozarządowe, podmioty samorządowe i rządowe, przedsiębiorstwa i inne podmioty krajowe lub międzynarodowe działające w sposób zinstytucjonalizowany.

W Kategorii Liderzy zmian w edukacji nagradzane są osoby fizyczne, działające w skali ogólnopolskiej lub lokalnej, które wprowadzają nowe idee edukacyjne i społeczne, stymulują rozwój lokalnych środowisk, inspirują do współpracy, zmian w edukacji i wychowaniu i takie zmiany skutecznie wdrażają, a także wspierają dzieci i młodzież na różnych polach.

W Kategorii Nagroda Główna nagradzane są osoby prowadzące wieloletnią działalność o charakterze ogólnokrajowym w obszarze edukacji, nauki, wspierania dzieci i troski o ich prawa, których działania charakteryzują się dużym zasięgiem społecznym oraz skutecznością.

Kandydatów do kategorii I: Nagroda Główna zgłaszają wyłącznie Członkowie Kapituły KonkursuKandydatów do Nagrody w kategoriach II: Organizacje i instytucje oraz III: Liderzy zmian w edukacji mogą zgłaszać osoby indywidualne i instytucje poprzez uzupełnienie dostępnych poniżej formularzy zgłoszeniowych. Szczególnie zachęcamy zwłaszcza do zgłaszania osób i instytucji działających w środowiskach lokalnych, na poziomie powiatów i gmin, które wprowadzają zmiany na tym poziomie. 

Wypełnione formularze zgłoszeniowe w kategoriach III i III prosimy przesyłać do 10 kwietnia na adres nagroda.korczaka@uczelniakorczaka.pl

Pobierz regulamin konkursu >

W skład Kapituły wchodzi ponad 40 osób, reprezentujących środowiska naukowe, społeczne i eksperckie, a także praktycy edukacji. Kandydatów do Nagrody mogą zgłaszać osoby fizyczne i instytucje. Nagrody zostaną wręczone podczas Gali w Muzeum Polin w Warszawie 17 maja 2024 r. Patronat nad Galą Nagrody Korczaka objęli Marszałek Sejmu RP, Marszałek Senatu RP, Rzecznik Praw Dziecka, Marszałek Województwa Mazowieckiego, Prezydent m.st. Warszawy oraz „Głos Nauczycielski”. Współorganizatorem Nagrody jest Międzynarodowe Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka.

Więcej informacji o Nagrodzie Korczaka: https://uczelniakorczaka.pl/nagroda-korczaka/

Relacja. Społeczność. Rozwój – w placówkach wsparcia dziennego

Placówki zapewniają wsparcie rodzinom, ale przede wszystkim działają jako bezpieczne i przyjazne środowisko dla dzieci, umożliwiając im rozwój w różnych obszarach życia. Z sukcesem zapewniają wsparcie psychologiczne i pełnią rolę wychowawczą, na którą szkoła i rodzice często niestety nie mają czasu lub wiedzy. Są miejscem, w którym naturalnie sprawdzają się elementy pedagogiki korczakowskiej, nauki Janusza Korczaka, a także Kazimierza Lisieckiego „Dziadka”, którego idee są żywe w Centrum Wspierania Rodzin do dziś.  I warto je zauważyć, w drodze poszukiwań najlepszej z dróg do dobrej edukacji i wychowania.

Debata „Placówka wsparcia dziennego. Relacja • Społeczność • Rozwój”, która odbyła się 21 marca w warszawskiej siedzibie Uczelni Korczaka skoncentrowała się na roli placówek wsparcia dziennego jako istotnych elementów usług oraz na konieczności responsywnego do zmiany paradygmatu myślenia o ich roli i funkcji w przestrzeniach społecznych. W debacie udział wzięli: Jarek Adamczuk, Dyrektor Centrum Wspierania Rodzin, Adam Nyckowski, kierownik Katedry Wychowania, Kultury i Profilaktyki na Uczelni Korczaka i Katarzyna Wędrowska, Koordynatorka Zespołu Ognisk Wychowawczych prowadzonych przez Centrum Wspierania Rodzin.

Placówki wsparcia dziennego świadczą wsparcie i opiekę nad dziećmi poza szkołą, zapewniając im dodatkowe zajęcia, aktywności rekreacyjne, wsparcie edukacyjne oraz terapeutyczne, jeśli jest to konieczne. 

Wychowankowie placówki mogą otrzymać w niej wsparcie terapeutyczne czy lekcyjne, ale przede wszystkim znajdują w niej bezpieczne środowisko, w którym mogą rozwijać swoje umiejętności społeczne, nawiązywać pierwsze przyjaźnie oraz poszerzać swoje horyzonty poprzez różnorodne aktywności. Tworzyć społeczność i trwałe relacje, nawet na całe życie.

W filozofię ich działania jest wpisana responsywność – gotowość skutecznego i szybkiego reagowania na potrzeby i oczekiwania młodych ludzi oraz ich rodzin. Zespół pracowników na co dzień współpracuje z rodzinami, aby zrozumieć, czym dla nich jest placówka wsparcia dziennego i jakie efekty mogą osiągnąć, korzystając z tych usług w tym finalnie wypracować spójne w oddziaływaniu wychowawcze środowisko. Wierzą w aktywizację rodziców bez stygmatyzacji oraz w podmiotowe traktowanie rodzica i dziecka, co sprzyja budowaniu zaufania i współpracy. Ich celem jest nie tylko świadczenie wsparcia w obecnym kontekście społecznym, emocjonalnym i edukacyjnym, ale także przygotowanie podopiecznych do radzenia sobie w nowoczesnej rzeczywistości.

Podsumowując, placówki wsparcia dziennego nie tylko zapewniają konkretne usługi terapeutyczne czy korekcyjne, ale także działają jako miejsce, w którym budują się relacje oparte na zaufaniu i współpracy. Ich praca opiera się na responsywności, indywidualnym podejściu oraz ciągłym doskonaleniu, by jak najlepiej odpowiadać na potrzeby podopiecznych i ich rodzin, aby mogły osiągać sukcesy i rozwijać się we wszystkich obszarach życia.

Jednak w świadomości ogólnej placówka wsparcia dziennego, ognisko, świetlica czy SPOT, bo one nawet z nazwy nie są jednolite nie są ani dobrze znane, ani nawet dobrze odbierane, są niedoceniane, niezbyt rozpoznane i kojarzą się z patologią, trudną młodzieżą i marginesem społecznym. Za mało się mówi o placówkach wsparcia dziennego, ich profesjonalizmie i sukcesach jako placówek prowadzących potrzebną działalność specjalistyczną.

Jak poprawić wizerunek placówek wsparcia dziennego i nie zmarnować ich potencjału? 

Według ekspertów Centrum Wspierania Rodzin i Uczelni Korczaka – która kształci kadry w zakresie pedagogiki, pomocy społecznej i psychologii społecznej – oraz uczestników debaty, należy rozważyć kilka kierunków działania:

  1. Należy wprowadzić tematykę świetlic socjoterapeutycznych i specyfiki tej formy uprawiania pedagogiki do akademickich programów kształcenia studentów pedagogiki, psychologii, resocjalizacji, socjologii, pracy socjalnej i polityki społecznej.
  2. Stworzyć profesjonalny system kształcenia kadry wychowawczej świetlic.
  3. Wyodrębnić i zdefiniować zawód wychowawcy placówki wsparcia dziennego w kontekście innych zawodów „pomocowych”.
  4. Stworzyć profesjonalny system kształcenia superwizorów ukierunkowanych na działalność świetlic socjoterapeutycznych.
  5. Zainicjować proces integracji środowiska praktyków socjoterapii, pracy środowiskowej ze środowiskiem akademickim, działającym w obszarze nauk społecznych.
  6. Wprowadzić do debaty publicznej temat świetlic socjoterapeutycznych jako podstawowej formy profilaktyki, przeciwdziałającej procesom marginalizacji i wykluczenia społecznego dzieci i młodzieży, ale także jako miejsca kompleksowego rozwoju dzieci i młodzieży ze wszystkich warstw społecznych.

Transmisja debaty na FB: https://fb.watch/qZflu5LX9L/

Nie wszystko złoto, co się świeci. Jak uniknąć pułapek inwestycyjnych?

W świecie inwestycji kryje się wiele subtelnych pułapek, które mogą prowadzić do nieoczekiwanych strat. Ważne jest, aby pamiętać, że nie zawsze to, co lśni, jest rzeczywiście złotem. Kluczowe dla bezpieczeństwa inwestycji jest świadome podejmowanie decyzji inwestycyjnych, oparte na analizie i rozsądku. Jak uniknąć pułapek inwestycyjnych i nie dać się zwieść obietnicy szybkiego zysku?

Widocznym trendem na rynku jest dynamika zachowań inwestycyjnych. Coraz więcej inwestorów poszukuje nowych możliwości poza dotychczasowymi obszarami działań. Z jednej strony rośnie zainteresowanie różnorodnością i unikalnymi inwestycjami, co przyczynia się do rozwoju kreatywności i dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Jednakże, z drugiej strony, niepokojącym trendem jest dominacja kryterium potencjalnego zysku jako głównego motywu podejmowania decyzji inwestycyjnych. Może prowadzić to do niezdrowej koncentracji na krótkoterminowych zyskach kosztem długoterminowej strategii.

Poznaj partnera biznesowego i jego prawdziwe intencje

Często projekty inwestycyjne opierają się na pozornym prestiżu i magnetyzmie spotkań, gdzie inwestorzy przyciągają się obietnicami i prezentacjami, lecz zapominają o istocie samego pomysłu biznesowego czy jego racjonalności. To, co jeszcze bardziej niepokoi, to traktowanie pieniędzy inwestorów jak dodatkowego kapitału dla firmy, co stawia całe ryzyko na barkach tych, którzy je inwestują. W rezultacie często brakuje rzetelnej strategii dotyczącej wykorzystania środków, co stwarza realne zagrożenie dla utraty inwestycji.

– Wiele osób, nawet posiadających szeroką wiedzę, jest narażonych na ryzyko, szczególnie w przypadku rozszerzenia swoich inwestycji na nowe obszary. Jednym z najczęstszych błędów, których dopuszczają się inwestorzy, jest ślepe kierowanie się obiecanymi zyskami. Często zdarza się, że firmy szukające finansowania na rynku, czy też inne oferty inwestycyjne, prezentowane są w bardzo atrakcyjny sposób. Wydaje się, że wszystko jest perfekcyjnie dopasowane dla inwestora wchodzącego w nową przestrzeń. Niestety, okazuje się, że często to, co widoczne na pierwszy rzut oka, to tylko powierzchowność. Inwestor, ujęty atrakcyjnymi zyskami czy starannie przygotowanymi prezentacjami, często nie zagłębia się w to, co kryje się pod powierzchnią. – podkreśla Artur Orzełowski – psycholog, twórca Akademii Inwestora.

Dlatego też, podczas dokonywania wyborów inwestycyjnych warto zwrócić uwagę na ludzi stojących za danym przedsięwzięciem oraz otoczenie, w którym odbywają się rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Spotkania często odbywają się w ekskluzywnych, prestiżowych miejscach, co może wprowadzić inwestora w złudne przekonanie o atrakcyjności danej propozycji inwestycyjnej. Warto gruntownie zbadać historię osób zaangażowanych w dany projekt, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.

Pułapki, które czekają na inwestorów

Jednym z najczęstszych błędów inwestorów jest skupianie się jedynie na pozornej gwarancji bezpieczeństwa, zamiast dokładnego zbadania możliwości odzyskania środków w przypadku niepowodzenia. Inwestorzy często patrzą na sytuację zbyt ogólnikowo, nie zagłębiając się w istotne parametry, co może prowadzić do nieprzewidzianych strat. Drugą pułapką jest brak konsultacji z prawnikami, co może prowadzić do sytuacji, gdzie umowy nie są wystarczająco zabezpieczone, a inwestor traci kontrolę nad swoim udziałem. Dlatego ważne jest skonsultowanie każdej umowy z prawnikiem, który pomoże uniknąć niebezpieczeństw.

Nigdy nie należy polegać wyłącznie na obietnicach czyjegoś sukcesu. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej warto dokładnie zbadać każdą propozycję, unikać pokusy inwestowania pod wpływem chwili i kuszących obietnic. Rzetelna analiza pozwoli podejmować mądre decyzje, które zaprowadzą na ścieżkę sukcesu. Jednym z najczęstszych błędów, na które warto zwrócić uwagę, jest także podejmowanie decyzji pod wpływem emocji. Często uczucie presji sprawia, że inwestorzy spieszą się z decyzją, obawiając się, że stracą okazję. Jednak należy pamiętać, że każda inwestycja wymaga gruntownej analizy i zachowania ostrożności.

Ryzyko – nieodłączny aspekt inwestowania

Pamiętajmy, im większy potencjalny zysk, tym większe ryzyko. Ważne jest, abyśmy mieli pełną świadomość ryzyka przy każdej inwestycji i podejmowali decyzje w sposób przemyślany i świadomy. Ryzyko inwestycyjne to kluczowy element, który często pozostaje niedoceniony. Każda inwestycja niesie za sobą pewne zagrożenia, dlatego ważne jest świadome oszacowanie ryzyka.

Ryzyko towarzyszy nam w każdej dziedzinie życia, także w świecie inwestycji. Nie można zaprzeczyć jego istnieniu ani stwierdzić, że nie istnieje. To po prostu nie jest możliwe. Jednakże, to, co możemy zrobić, to zminimalizować to ryzyko, sprawiając, że staje się ono bardziej zarządzalne i bardziej kontrolowalne. Inwestorzy powinni zdawać sobie sprawę, że inwestowanie bez ryzyka to mrzonka, a rzeczywistość może przynieść nieoczekiwane przeciwności losu. Warto korzystać z możliwości wymiany doświadczeń z innymi inwestorami poprzez spotkania networkingowe i udział w akademiach. To pozwala spojrzeć na ryzyko z różnych perspektyw i lepiej je ocenić, co może być szczególnie istotne, zwłaszcza przy przechodzeniu na inny rynek inwestycyjny. Osobiście często inwestuję w projekty o wysokim ryzyku, ale robię to świadomie, po gruntownej analizie. Wiem, że ryzyko jest akceptowalne dla mnie, a potencjalne korzyści mogą być znaczące. – podkreśla Artur Orzełowski.

Więcej informacji: www.akademiainwestora.eu