Pokora jest bardzo ważna w całej podróży zwanej życiem.

 

Natalia, Kobieta i Wszechświat. Pasjonatka tańca intuicyjnego, coach holistyczny, certyfikowany konsultant Akashic Vibe Intergrity oraz terapii tańcem i analizą ruchu. Zajmuje się integracją energii żeńskiej i męskiej oraz pracuje z centrami świadomości. 

Wywiad o życiu, o kobiecości, o powrocie do SIEBIE. 

Rozmawiała Redaktor Naczelna Agnieszka Zydroń

1. Jaka jest Twoja historia dotarcia do obecnego momentu życia ? 

     Dobre pytanie, bo wiele historii złożyło się na to w jakim obecnie jestem miejscu w życiu.
Tak naprawdę to pierwsze wydarzenie, które zapoczątkowało całą lawinę zmian było w 2013 roku zaraz po urodzeniu drugiego dziecka, kiedy dowiedziałam się, że jestem poważnie chora. To był dla mnie bardzo trudny czas. Wspominam go z jednej strony dobrze, bo dzięki niemu „wybudziłam się z marazmu”,ale z drugiej strony moje ciało jeszcze do dzisiaj wraca do pełni sił po bardzo trudnym porodzie połączonym z traumą dotyczącą strachu, że mogę stracić dziecko – życie mojego synka było zagrożone i poród skończył się cesarskim cięciem w pełnej narkozie, potem syn był oddzielony ode mnie bo miał kłopoty z serduszkiem, a następnie już po wszystkim, kiedy nie mogłam wrócić do pełni sił, dowiedziałam się, że mam 2 choroby autoimmunologiczne i insulinooporność. I jakby tego było mało, moje dziecko wciąż chorowało. I tak wtedy zaczęła się moja przygoda z dietoterapią, irydologią, coachingiem dietetycznym i pracą z podświadomością. Dzięki mojej chorobie, a w sumie chorobom zaczęłam interesować się zdrowym odżywieniem, suplementacją, irydologią, ale również zaczęłam kształcić się w tym kierunku. Weszłam po kilku miesiącach na całkowicie inną drogę w moim życiu. Zaczęłam wychodzić z chorób, coraz lepiej się czuć, moje dzieci również. Zaczęłam pomagać znajomym oraz innym kobietom. Widziałam jednak, że „jedzenie” to za mało. Zapisałam się na terapię i wszystko zaczęło się z jednej strony układać w coś zupełnie innego, a z drugiej wszystko rozpadać… „Traciłam” koleżanki, przyjaciółki, znajomych, w rodzinie wiele osób zaczęło krytykować moje zmiany odnośnie jedzenia, sposobu życia i wychowywania dzieci. Moje małżeństwo również zaczęło się rozpadać. To był z jednej strony taki wyzwalający czas, czułam ogrom wdzięczności za to wszystko, wolności, spokoju i zaufania, a z drugiej strony ból, strach i przerażenie jak dam radę po 19 latach życia u boku mężczyzny, sama, z dwójką dzieci, bez pracy pójść w nieznane. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Myślałam, że mój etap 10 letniego małżeństwa zakończy się spokojnie… Niestety myliłam się. Rozwód był jedną z największych traum jakie przeszłam w ostatnim czasie. Całe moje poprzednie życie okazało się farsą, iluzją ego. Nie widzieliśmy siebie, nie słyszeliśmy, bo sami też nie byliśmy widziani i słyszani jako dzieci – nie mieliśmy fundamentów, podstaw, a już budowaliśmy dom… Mieliśmy wszystko odnośnie „materii” ale zero odnośnie prawdziwej miłości, połączenia duchowego. Moje drogi z byłem mężem w niczym się już nie łączyły. Żyliśmy niby razem, ale tak naprawdę osobno. Nikt siebie nie widział, nie słyszał, bo sam nigdy nie był widziany i słyszany.
Podczas rozwodu nie dawałam po sobie poznać, jak to naprawdę przechodzę i jak strasznie było mi wtedy ciężko. Musiałam wtedy trzymać się dla dzieci, otworzyłam gabinet dietoterapii jeszcze w trakcie rozwodu, a rok po rozwodzie kawiarnię. I wtedy tez weszłam mocno w energię męską. Prowadziłam sesje, warsztaty, kawiarnię, kursy, opiekowałam się dziećmi. Moje ciało to bardzo odczuło, wiedziałam już do czego to może mnie doprowadzić jeśli dalej będę tak żyć. Nie miałam wsparcia w opiece nad dziećmi, mój były mąż niestety nie dotrzymywał obietnic odnośnie opieki. Po dwóch latach sprzedałam kawiarnię i stworzyłam Kobieta i Wszechświat. Wszystko zbudowałam sama od podstaw. I tak do tej pory „tańczę z Wszechświatem” z lekkością, czułością dla siebie i innych kobiet. Moja praca to moje powołanie, misja Duszy. To jest jak moje powietrze. Oddycham nią… 

2. Co było motywacją do rozpoczęcia pracy z kobiecą energią w Twoim życiu ? 

Na pewno moje doświadczenia życiowe. Moja cała praca jest oparta przede wszystkim na tym co ja sama doświadczyłam, jak to działało i jak to nadal działa w moim życiu. Jesli czegoś nie sprawdzę sama na sobie, nie puszczam dalej w świat. Ale tak naprawdę wszystko zaczęło się już podczas rozwodu. Widziałam jak to działa, kiedy ja się zmieniam, a ktoś inny zostaje tam gdzie byłam, nie tańczyłam już do tej samej muzyki, wszystko zaczęło się sypać. Widziałam jak to się odbywa w świecie energii, zaczęłam najpierw zauważać te niuanse sama, obserwować to wszystko, a potem sięgając do książek czytałam o tym…To było ciekawe dla mnie patrzyć jak ja się zmieniam i jak to działa na innych. Wtedy też postanowiłam uczyć się o tym więcej, skończyłam wiele kursów, warsztatów i zaczęłam pracować tylko z kobietami. Kiedy zamknęłam kawiarnię, stworzyłam pierwszą edycję Szkoły Kobiet Mocy w energii żeńskiej online. Potem powstały jeszcze 4 edycje. Kilkadziesiąt kobiet przekonało się na własnej skórze – dosłownie – jak to jest budzić energię żeńską, uczyć się komunikacji, otwierać się na lekkość, radość i obfitość w życiu. Zaczęłam też wtedy pracować więcej z ciałem kobiecym, nie tylko emocjami i podświadomością, ale poprzez ruch i taniec intuicyjny. Stworzyłam swoje autorskie warsztaty. Widziałam już po kilku latach moich doświadczeń jak ważne jest to aby ciało dobrze odżywiać, ale też aby w umiejętny sposób nim poruszać. I nie chodzi mi tutaj o siłownię 😉 Sama wiedza, nauka o energii żeńskiej to za mało tutaj bardzo ważny jest też RUCH. Ja stawiam na ruch przede wszystkim bioder i miednicy. To właśnie tam ukryte są emocje lęku, strachu, poczucia winy, ale i również pustka, samotność, niemoc, tam są też ukryte traumy rodowe. Nasze ciało jest zapisem nie tylko naszych traum, ale również i traum pokoleniowych, co potwierdza już wiele badań. Ciało pamięta wiele. Dla mnie to skarbnica wiedzy na temat blokad, oporów i wszystkich naszych trudnych doświadczeń. Przekonałam się o tym jeszcze bardziej na moim półrocznym kursie terapii tańcem i ruchem. To jest niesamowite jak możemy poprzez ruch uwalniać nasze ciało z traum, ale i również naszą podświadomość z negatywnych wzorców, przekonań. Ciało teraz najbardziej mnie fascynuje jeśli chodzi o budzenie kobiecości. Oczywiście praca z ciałem odbywa się poprzez łączenie wielu metod, ale mimo wszystko ruch ma w sobie coś niezwykłego dla mnie. 

3. Co obecnie jest według Ciebie największym wyzwaniem dla kobiet? 

To co mi od razu przyszło do głowy to cytat Charliego Mackesy z „Chłopiec, kret, lis i koń”, którym się podzielę: 

– Jaka jest najodważniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek powiedziałeś? -spytał chłopiec. – Pomóż mi – odparł koń. 

To właśnie proszenie o pomoc jest w moim doświadczeniu życiowym i doświadczeniu wielu moich klientek jest dużym wyzwaniem. Oczywiście nie tylko to, ale „proszenie o pomoc” jest takim głównym korzeniem rodowych programów „silnych kobiet” które prowadzi do perfekcjonizmu, chorej niezależności, samotności i oddzielenia. To wszystko przykryte jest tym, że: “muszę sama dać radę”,
“nie będę się nikogo o nic prosić”,
“boję się, że mnie odrzucą”,
“to wstyd pokazywać, że sobie z czymś nie radzę”,
“inni zobaczą, że jestem słaba”, “boję się pokazywać, że mam problemy” “sama zrobię najlepiej” 

Te przekonania są mocno osadzone w strukturach “zewnętrznej siły” “Matki Polki” “perfekcyjnej Pani Domu”. Kobiety – która boi się słabości, swojej wrażliwości i delikatności. Kobiety, która wewnętrznie często jest przerażona, ale za nic w świecie nie potrafi tego pokazać. Taka kobieta nie jest wtedy autentyczna, spójna. To bardzo wtedy męczy… Prowadzi do frustracji, chorób. Takie kobiety zaczynają obwiniać nie tylko siebie, ale i wszystkich dookoła. Oczywiście bierze się to często z ról, które zostały nam wtłoczone już podczas dzieciństwa, oraz z obserwacji tego jak żyły i zachowywały się kobiety wokół nas, jak czuły się ze swoją kobiecością, na co sobie pozwalały, czy umiały stawiać granice, czy umiały się komunikować w miłości czy też w końcu potrafiły uszanować w sobie i żeńskość i męskość. 

4. Czy uważasz, że mężczyźni wspierają dzisiaj kobiety w rozwoju w związkach, rodzinach ? 

To jest ciekawe pytanie, bo 8 lat temu odpowiedziałabym: nie. A teraz powiem „to zależy”, tak jak i nie można powiedzieć, że każda kobieta potrafi wspierać mężczyznę. Nie lubię zresztą czegoś generalizować, wkładać do jednego worka. Wcześniej tak myślałam bo takie były moje przekonania wyniesione z domu i na ich podstawie budowałam swoja rzeczywistość. Jeśli myślałam, ze „mężczyźni są słabi, nieodpowiedzialni, kłamią i oszukują” to tylko na takich trafiałam. Jak zmieniłam swoje przekonanie, zaczęłam widzieć, spotykać cudownych, wartościowych mężczyzn. Uważam, że wszystko jest takie, jakim chcemy to widzieć. 

A od czego „to zależy”? Oczywiście od tego, co widzieliśmy, jakie wzorce wynieśliśmy z domu.. Niestety dom, rodzina, szkoła, społeczeństwo nas kształtuje, nie zawsze dobrze, nie zawsze wspierająco. Naszym zadaniem jako dorosłych już kobiet, jest „brać” to co nas wspiera, rozwija, otwiera na ludzi, a nie tylko zamyka, tworzy podziały i mury. Uważam, ze jest tyle samo mężczyzn niespierających w rozwoju, w związkach, rodzinach swoich kobiet co i kobiet, które nie wspierają swoich mężczyzn… Jeśli popatrzymy na to z punktu energii, to podobne przyciąga podobne. Jeśli kobieta zmieni swoje przekonanie, a mężczyzna nie, to ich dogi się zaczną rozchodzić bo ta kobieta z nowym przekonaniem już nie pasuje do starej melodii związku, małżeństwa. Tak było też i w moim przypadku. Ale tak naprawdę, nigdy nie ma winnych, są po prostu zmiany, które powodują, ze coś się kończy, lub coś się zaczyna. Nie zawsze też tak jest, ze ludzie się rozchodzą, nie raz obydwoje potrafią pięknie się rozwijać, uzdrawiać, widzieć, słyszeć i być dla siebie, a później dla innych. 

5. W czym najbardziej pomogła Tobie praca samorozwojowa i do jakich zmian w życiu doprowadziła ?

Tak naprawdę to „nie doprowadziła” bo mam poczucie, że ciągle w tych zmianach jestem i że to się tak naprawdę nigdy nie kończy. Ja wolę określenie „ bycie w podróży z życiem” i mam poczucie, że ciągle odkrywam coś nowego na swój temat, na temat ludzi, świata, życia. Kocham obserwować, wyciągać wnioski, dzielić się swoimi przemyśleniami. Jestem zodiakalnym Wodnikiem, mój żywioł to powietrze, ale przede wszystkim WOLNOŚĆ. Powietrze to komunikacja, powiew świeżości, spojrzenia na coś z innej perspektywy. Mam też naturę Wodnikową – uwielbiam się przeciwstawiać czemuś co tak naprawdę dzisiaj jest jakąś prawdą, a na drugi dzień może już nią nie być. Nie możemy być tak naprawdę niczego pewni, dlatego nie lubię gdzieś stawiać kropki, bo to bardzo komplikuje życie. Wolę być otwarta, nie przywiązana do niczego i nikogo. 

A do czego mnie to wszystko doprowadziło? Do momentu w którym czuję spokój i zaufanie. A takie odczucia były mi obce od ponad 30 lat. Mogę powiedzieć, że spełniło się moje największe marzenie i że jestem w momencie swojego życia, gdzie tak naprawdę dużo wiem, dużo doświadczyłam i przeżyłam, ale to nie robi ze mnie kogoś kto wie wszystko. Pokora jest bardzo ważna w całej podróży zwanej życiem. Pokora uczy patrzenia na drugiego człowieka z miłością i wyrozumiałością, bo on może jest teraz tam gdzie my byliśmy 5 lat temu, ale to nie czyni mnie lepszą. 

6. Na czym polega odczyt planu duszy i czy jest to coś zupełnie ” magicznego “? 

Odczyt z Kronik Akaszy jest czymś innym niż odczyt Duszy, ale moje doświadczenie pokazuje, że jedno przenika drugie, tylko ktoś inny to inaczej nazwał i coś dodał jeszcze od siebie. 

Jeśli chodzi o Akaszę, to Akasza według fizyki kwantowej jest polem energetycznym, tzw. polem punktu zerowego i obejmuje wszystko, co istnieje, transportując, gromadząc i przechowując wszystko, czego doświadczamy w tu i teraz, i na to w „tu i teraz: ma wpływ nasza przeszłość i nawet przyszłość. Istnienie tego elementu zostało naukowo udowodnione – najwyższej klasy naukowcy tacy jak Albert Einstein, Nicola Tesla, Ervin Laszlo, Gregg Braden, Bruce Lipton. zgłębiali tę dziedzinę. 

Ja Akaszę widzę po prostu tak, jak można zobaczyć przestrzeń energetyczną, która jest połączona ze wszystkim, tworząc pewnego rodzaju tkankę, sieć. Akasza jest eterem, przestrzenią, polem światła, informacji, polem uzdrawiania. W ustawieniach Hellingera też mamy do pewnego momentu, łączenie się z Polem Akaszy/Informacji tylko, że tam działa to w określonej przestrzeni rodu, a Kroniki Akaszy mają znacznie szerszy zakres. W Kronikach znajduje się każda myśl, słowo i doświadczenie każdej Duszy oraz potencjały jej rozwoju w przyszłości. Łącząc się z Polem Informacji, możemy odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące naszych leków, ograniczeń, blokad, związków, zdrowia, pracy, relacji, czy finansów. Z Akaszy płynie miłość, akceptacja i zaufanie. Możemy doznawać uzdrowienia naszego życia, co oczywiście nie zwalnia nas od działania w naszym życiu. Dostajemy „wskazówki” czy np. droga, którą teraz podążamy, jest właściwa, czy partner służy rozwojowi naszej Duszy, czy jest to może toksyczna relacja. Dzięki temu, że mamy wolną wolę możemy podjąć decyzję, zmienić obrany wcześniej kierunek i podążyć za głosem naszej Duszy. Stajemy się bardziej świadomi naszych wewnętrznych ograniczeń oraz zaczynamy je pokonywać. Praca z Akaszą pomaga leczyć nasze życie na wielu poziomach. Metoda ta umożliwia wydobywanie kluczowych wzorców z podświadomości i sprowadzenia ich do Umysłu Świadomego, co pozwala je sobie uzmysłowić. Taka sesja może odbyć się online lub na żywo. Osoba, która zapisuję się na taką sesję przygotowuje sobie wcześniej pytania. To nie mają być pytania typu „czy jutro poznam mężczyznę życia?” tylko takie, które będą służyły rozwojowi np. „jaki jest mój cel życiowy?”, „co mogę zrobić, aby otworzyć się na obfitość finansową?” itp. Podczas sesji otwieram pole informacji modlitwą i intencją. Informacje otrzymuję po zadaniu pytań Informację pobieram i zapisuję lub odczytuje tzw. “jasnowidzeniem”. Kiedy otwieram Pole używam bardzo wysokiej częstotliwości, do której muszę się dostosować. Każda sesja jest niezwykłym przeżyciem. Często czujemy błogość, spokój i miłość. Czujemy się wspierani przez naszych i w jak najlepszy sposób prowadzeni. Czy jest to „coś magicznego”? Nie umiem na to odpowiedzieć, bo tyle ile osób to tyle pojawi się opinii. Kiedyś medytacja i joga to było coś na poziomie „ezotercznym i zakazanym” teraz uprawia się jogę i medytuje i traktuje się to jako nieodzowny element życia u wielu osób. Mam nadzieję, że i tak będzie w przypadku Akaszy. Na pewno nie jest to wskazane u osób, które mocno są osadzone w strukturach Ego. Znam wiele osób, które kiedyś były na to zamknięte, a teraz są moimi stałymi klientkami 🙂 Ale rzeczywiście wiele osób jeszcze boi się przyznać, że robi takie odczyty. Pamiętam takie czasy, kiedy wiele osób nie mówiło, ze korzysta z terapii psychologicznej, a teraz jest to bardzo na czasie i nawet modne. Więć może i uzdrawianie, odczyty poprzez energię staną się normalnością. 

7. Kto powinien według Ciebie skorzystać z odczytu planu duszy i czy wiążą się z tym jakieś konsekwencje, zagrożenia ? 

Uważam, że jeśli ktoś czuje to i chce sam się zapisać to naprawdę warto. Ja osobiście nie przyjmuję osób poniżej 21 roku życia, osób, które są na lekach przeciwdepresyjnych,nie polecam też sesji po alkoholu i oczywiście narkotykach, to wszystko zaburza przepływ energii. Na pewno nie robię czegoś takiego, że przyjmuję kogoś, kto danej osobie opłaca sesję, daje w prezencie. Ta sesja wymaga gotowości danej osoby. Często jest też tak, że sprawdzam wcześniej daną osobę, jak ja ją czuję. Kilka razy oddałam pieniądze. I tak jak wspomniałam wcześniej, osoby, które są mocno osadzone w strukturach Ego mogą mieć ogromny problem z puszczeniem kontroli, i wtedy u takich osób odczyt też się nie udaje. Sesja jest niezwykle oczyszczająca i pozwala na pozbycie się problemów, traumatycznych przeżyć, aktywnych w podświadomości oraz ograniczających przekonań. Pozwala poznać swoje talenty, przyjrzeć się wyzwaniom i rozpoznać plan swojej duszy. Możemy oczyścić siebie z wielu starych i niepotrzebnych wzorców. Pracuję w Akaszy już poanad 4 lata to co się dzieje, jest dla mnie samej niesamowite i wciąż mnie to zadziwia. 

 8. Co mogłabyś poradzić dzisiaj kobietom, które stoją na rozdrożu, decyzjach, brakuje im sił i motywacji ? 

Aby ufały swojej Intuicji, prosiły o pomoc. Myślę też tutaj w kategoriach pracy z innymi. Wiele kobiet wciąż próbuje „pomagać sobie na własną rękę”. Uważam, że to nie jest dobry kierunek. Ja również pracuję z innymi osobami, proszę o wsparcie i pomoc. Kolejna sprawa to spotkania z innymi kobietami, ale nie tylko przy winku i na kolacji. Myślę tutaj o warsztatach, zorganizowanych wyjazdach, kręgach kobiet. Nic tak nie podnosi energii żeńskiej jak wspólne warsztatowanie, taniec, ruch, mantry czy też medytacje. To jest jedna z bardziej zbawiennych metod na uzdrawianie swojej kobiecości. To wszystko dopiero sprawia, że zaczynamy rozumieć czym jest Miłość. Jeśli zaczynamy uzdrawiać nasze wewnętrzne rany otwieramy się na życie. Zaczynamy ufać, a życie przestaje być udręką. Kobiecość staję się czymś niezwykłym. Inaczej wtedy patrzymy na nasze ciało, przestajemy się poprawiać, ulepszać. To właśnie wtedy zaczynamy kochać siebie naprawdę. 

Z serca dziękuje za nasz czas i życzę, aby nasza kobiecość kwitła każdego dnia.