Moją mocą jest prawda i przeżycia

1. Kasiu, jak wyglądały Twoje relacje z ludźmi przed trudnym doświadczeniem sprzed lat a jak wyglądają dzisiaj ? Co się zmieniło ? 

Zawsze byłam dość otwartą i przebojową osobą. Moje sukcesy, głównie zawodowe sprawiały, że bylam postrzegana jako silna jednostka. Jednym sie to podobało, innym nie. Spotylałam się czasem z niechęcią ze strony kobiet, podejrzewam, że wynikającą z powierzchownej oceny na podstawie wyglądu. Nie narzekalam na powodzenie, mogłam być postrzegana jako potencjalne zagrożenie. 

Atak zmienił wszystko. Świadomość utraty urody i zdrowia mocno mną wstrząsnął ale zmienił także mój obraz w oczach kobiet i mężczyzn. Mężczyźni stracili zainteresowanie. Otrzymałam za to olbrzymie ciepło i wsparcie kobiet. Zaskakujące jest to, że również obcych mi kobiet. Pierwszy raz poczułam, że bedac w damskim towarzystwie, nie muszę unosić gardy. To wielkie doświadczenie ciepla i akceptacji,za jakie dziękuję.

2. Jak trudności w Twoim życiu wpłynęły na otoczenie ? Czy wiele osób zdało egzamin z przyjaźni, wsparcia czy raczej wielu odeszło a pojawili się nowi ? 

Nigdy nie wiemy, jak zachowają się ludzie nawet Ci, którzy obiecują wiele, dopóki nie zostaniemy doświadczeni. Wlasnie tacy odeszli pierwsi, wieksza część jednak została przy mnie. Moge nazwac ich przyjaciolmi, choc to grupa pewnie okolo 30 osob, ktora mobilizowala się do ogromnej pomocy charytatywnej. Zebrano pieniądze na operacje dla mnie. To była wielka niespodzianka, kiedy opuscilam szpital i okazało się, że mam tak ogromne wsparcie.

3. Jakie relacje były i są dla Ciebie największym wsparciem ? 

Najwartosciowsze są relacje szczere i prawdziwe takie, w których ludzie szczerze rozmawiają, nawet gdy popełnią błędy. Wszyscy je popełniamy, ważne, by umieć potem o nich rozmawiać.

4. Czy Twoje podejście do ludzi zmieniło się całkowicie ? Czy pomimo wielkiego dramatu nie nastąpiło w Twoim sercu załamanie wiary w drugiego człowieka ?

Na pewno tak było. Tak brutalny atak w miejscu użyteczności publicznej, z rąk obcego człowieka, na oczach wielu świadków, był dla mnie wstrząsem.  Nagle zaczęłam bać się ludzi. Nie chciałam opuszczać szpitala. Nie chciałam wracać do domu, do normalnego życia. Powrót był traumą. Początkowo mieszkałam u rodziny. Prawie nie wychodzilam z domu. Balam sie ludzi i świata  oraz tego jak swiat zareaguje na mnie. To byl bardzo trudny czas. Proces sądowy siłą wyciągnął mnie z domu. Wiedziałam, ze przede mna najwazniejsze zadanie mojego zycia-zapewnic sobie bezpieczenstwo.

5. Jak budować w sobie wiarę w ludzi po takiej zdradzie, gdzie człowiek człowiekowi gotuje trudny los? 

Podstawą mojej odbudowy bylo zabezpieczenie podstawowej potrzeby egzystencji czyli bezpieczenstwa. To był trudny okres: leku, stresu, napięcia, skupienia, narad z moim mecenasem, łez,  desperacji, modlitwy. Po uprawomocnieniu sie wyroku dla sprawcy w wysokosci 25lat wiezienia, w ktory, kiedy mowilam, ze będę o taki walczyc-nikt mi nie wierzył, zaczelam życie na nowo. Bardzo powoli odzyskując wiare w ludzi. Pomogly mi dowody bezinteresownej pomocy i dobro jakie otrzymałam. Spotkania z drugim człowiekiem, który oddaje Ci swój czas, miłość i wsparcie jest czyms najwazniejszym w naszym czlowieczeństwie. Dla takich chwil doświadczania drugiego czlowieka warto było przejść ten trudny czas, bo yo najpiękniejsze co moglam otrzymać.

6. Kim była Kasia Dacyszyn 10 lat temu a kim jest ? Jaką kobietą ?

Kasia Dacyszyn była pełną optymizmu, kochającą życie, ukierunkowaną na międzynarodowy sukces kobietą, sięgającą po wielkie marzenia. W książce “Kobieta z Blizną” opisuję: Barcelonę, Hong Kong i Nowy York. Atak był tak silnym zderzeniem , że czułam jak wytracil mnie z orbity życia. Czułam  bezwładność i otchlań czarnej dziury. Mój problem- kogoś kto ma na koncie zamach na życie, był problemem oderowanym od rzeczywistosci. Pamietam, jak nikt mnie nie rozumial i jak dla mnie problemy dnia codziennego byly problemami, o jakich marzylam, by znow miec. Wszystko to nauczyło mnie cierpliwości, wytrwałości, odporności, dystansu i wiary, że jeszcze wszystko będzie dobrze. Dziś jestem silną, kobietą o wysokim poziomie samoświadomosci, poczuciu wlasnej wartości, która została zbudowana na silnym fundamencie wewnętrznej i zewnetrznej walki o siebie. 

8. Co możesz przekazać dzisiaj kobietom, które noszą wiele widocznych, ale także tych mocno niewidocznych a ogromnych blizn w sercu ? Jak mają żyć dalej ?

Przede wszystkim powiedziałabym Im to, co powtarzałam sobie. Powtarzalam: że to nie koniec, że świat może runął ale się nie skończył, póki żyję,  ze siła odchyłu w prawo równa się sile odchyłu w lewo, więc jeśli teraz jest tak źle, to jeszcze czeka tak samo wielkie szczęście. Że nic się nie dzieje bez przyczyny i należy dostrzec dobro, które wypływa, z pozornie koszmarnej sytuacji i skupić się na tym co pozytywne, bo to nam daje moc. To co już się zdarzyło jest nieodwracalne, za to co przed nami, zależy od naszej postawy i determinacji. Cieszę się, że całe zło które mnie spotkało, udało się przekonwertować w wiele dobra dla siebie i innych. Udało mi się: wpłynąć na zmianę przepisów w kraju, zbudować świadomość dotyczącą przestępstwa stalkingu, stać się ekspertem w Polsce, napisać książkę, szkolić policję, udzielać mów motywacyjnych, wspierać kobiety w duchu body-positive i akceptacji ciała, a przede wszystkim na nowo kochać siebie. 🙂 Powiedziałabym tym kobietom, że przyszlosc należy do nich i może być niewyobrażalnie piękna, trzeba tylko ruszyć w tę drogę. 

Katarzyna Dacyszyn

Katarzyna Dacyszyn