Kobiecość kołem się toczy

1. Kiedy powstał u Pań pomysł na jednoczenie kobiet w tak innej energii i sposobie, niż szeroko propagowany model męski?

Anna Stępień-Kraska: Po raz pierwszy usłyszałam hasło „żeńska energia” w styczniu 2020 roku na webinarze Katarzyny Jagiełło „Zamówienia do wszechświata”. Od tamtej pory zaczęłam interesować się tematem, uczestniczyć w warsztatach i sprawdzać wszystkie koncepcje na sobie. Efekty były błyskawiczne. Gdy dołączyłam do Szkoły Liderek w listopadzie 2020 okazało się, że temat jest gorący i kobiety są głodne tej wiedzy. Pójście w tym kierunku i rozpoczęcie propagowania idei i promowanie dziewczyn, które się tym zajmują, było naturalną konsekwencję na napotkane zapotrzebowanie.

Monika Jaszczura-Synowiec: Tematyka żeńskiej i męskiej energii zawsze była dla mnie interesującym zagadnieniem. Obserwując siebie i kobiety w moim otoczeniu wiedziałam, że jestem 100% kobietą, ale czułam niedosyt w odkrywaniu Siebie. Jednakże z nazwaniem tego zagadnienia zetknęłam się pierwszy raz na Konferencji Woman Camp, na której byłam w roku 2019 i na warsztacie (on-line) u Natalii Jefimowej. 

Potem temat żeńskiej energii powrócił do mnie w Szkole Liderek i uznałam, że będąc kiedyś nieświadomą swojej mocy kobietą pragnę zagadnienie energii żeńskiej przybliżyć takim kobietom jaką ja kiedyś byłam. Kobietą, która budzi się i szuka odpowiedzi na nurtujące pytania dotyczące wykorzystania energii żeńskiej w życiu.

Monika Kaźmierczak: Muszę przyznać, że na długo przed pomysłem samej konferencji, ale było to jednoczenie poprzez wykorzystanie innych narzędzi. Związałam się z firmą kosmetyczną, której ideą – oprócz sprzedaży kosmetyków – jest wspieranie kobiet w rozwoju, wyłanianie liderek. Sprzedaż kosmetyków nie była dla mnie tak interesująca jak te nasze kobiece spotkania pełne rozmów o marzeniach, ale też o trudnościach; pełne śmiechu, a czasem także łez. Zawiązała się między nami nić porozumienia, która trwa do dziś. To było moje pierwsze zetknięcie z działaniem w kobiecej energii. Zmieniłam się dzięki temu i dojrzewałam być może do tego, co miało nadejść – do wyższego wymiaru dzielenia się kobiecą energią, jaką w moim rozumieniu była zorganizowana przez nas konferencja „Przebudzenie Kobiecości”. 

Beata Mendel: Z podejściem do kobiecości w takim ujęciu pierwszy raz spotkałam się w Szkole Liderek, zaczęłam się tej kwestii bardziej przyglądać i doszłam do wniosku, że to, w jaki sposób dużo kobiet funkcjonuje, to jest właśnie działanie z przewagą w męskiej energii. 

2. Czy w Waszym życiu wydarzyły się trudności, poprzez które zaczęłyście szukać siebie w innym miejscu (w kobiecości)?

AS-K: Chyba każdy ma jakieś momenty kryzysu. Jedni większe, drudzy mniejsze. W moim przypadku nie było żadnych większych traum. Mnie zawsze pchał głód wiedzy i poszukiwanie odpowiedzi na napotykane trudności. Zaimplementowanie wiedzy o żeńskiej energii było jednak jak paliwo rakietowe w moim życiu.

MJ-S: Moje życie to jedno wielkie pasmo trudności. Począwszy od dzieciństwa, aż przez małżeństwo. Gdyby nie pasmo tych nieszczęśliwych zdarzeń pewnie nie zaszłaby we mnie potrzeba odnalezienia siebie w roli świadomej swojego potencjału kobiety. Uważam, że wszystkie te wydarzenia ukształtowały mnie jako osobę/kobietę/matkę, ale moja droga do odkrywania kobiecości jest tematem na osobny wywiad 😊

M.K.: Trudności się pojawiały, ale nie sądzę, bym wtedy wiedziała, że szukam odpowiedzi na nie czy też uleczenia ich w zgłębieniu wiedzy o kobiecości. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że szukałam różnych sposobów na to, by uleczyć wiele ran, których – tak poza tym – chyba nikomu z nas nie oszczędzono. Jednak sposób polegający na odkrywaniu siebie, pozwalaniu na bycie sobą, również jako kobiety, wydaje się najbardziej skuteczny.  

BM: Trudności, jakie wydarzyły się w moim życiu, nie spowodowały szukania siebie w kobiecości. W ostatnim czasie moje większe problemy rozwiązały się, nie wiem czy same, pewnie same nie. Aczkolwiek powoli uświadamiam sobie, że to co mi doskwiera w życiu: ciągła gonitwa, mnóstwo zadań, obowiązków, pomoc innym za wszelką cenę, bo przecież i chcę i trzeba, brak wystarczającej ilości czasu dla siebie, ciągle nowe zadania, nowe pasje – z pewnością ma to swoje podłoże w tym, że funkcjonuję za bardzo w męskiej energii. Skończyłam studia prawnicze, od 8 lat jestem związana z korporacją, wcześniej pracowałam w małym urzędzie. Lata doświadczeń, obserwacji, wyciągniętych wniosków doprowadziły mnie do tego, że rozwijam obecnie według własnej koncepcji swój „biznes”. Mam zamiar stworzyć zespół marzeń☺, który będzie się wspierał, pracował z lekkością i z pożytkiem dla świata.

3. Czy budzenie kobiecości spotyka się z szerokim odzewem kobiet czy jednak jest to dopiero początek i masowy powrót do naszych kobiecych przebudzeń jeszcze przed nami?

AS-K: Ten pociąg wciąż się rozpędza. Coraz więcej kobiet, nawet tych, które jeszcze jakiś czas temu powiedziałyby, że urwałyśmy się z choinki i odprawiamy jakieś szamańskie rytuały, w końcu przychodzi na warsztaty widząc nasze efekty.

MJ-S: Wg. moich obserwacji kobiety szukają sposobu na przebudzenie swojej kobiecości. Wbrew temu co się może wydawać świadome kobiety, to nie te, które „wchodzą na traktory”, tylko te, które emanują kobiecością i mają zrównoważoną energię żeńską i męską. Kochają siebie, spełniają się w działaniach i potrafią cieszyć się relacją z ukochanym mężczyzną. 

M.K.: To tęsknota, która drzemie w nas już od dawna. Ale dopiero teraz pozwalamy jej dojść do głosu, wyjść na światło dzienne. I dobrze. Pocieszające jest także to, że w tym „przebudzeniu” mogą nam towarzyszyć przewodniczki, kobiety powołane do pracy z żeńską energią. Mam tu na myśli przede wszystkim zaproszone przez nas na konferencję prelegentki. Uważam, że to ich misja, którą czują całym sercem. 

BM: To wszystko zależy w jakich kręgach. Dziś kobiety się jednoczą, spotykają, pomagają sobie, wspierają się nawzajem, ale widzę, że wiele kobiet z zaciekawieniem słucha właśnie o budzeniu kobiecości. Moim zdaniem, jest to początek i masowy powrót do naszych kobiecych przebudzeń jeszcze przed nami. Jest na tej płaszczyźnie dużo do zrobienia. 

4. Co daje Paniom powrót do swojej kobiecości?

AS-K: Dla mnie to zdjęcie z siebie presji nadążania za rozszalałym i pędzącym na ślepo światem wokół mnie.

MJ-S: Dla mnie osobiście spokój.  Stereotypowo rzecz ujmując powrót do kobiecości to powrót do korzeni kobiecości  oraz w mojej opinii do pierwotnego podziału ról. Uważam, że wewnętrzny spokój i moc to coś co nas jako kobiety świadome i przebudzone definiuje. 

M.K.: U mnie ten „powrót” jeszcze trwa. To nie jest proces zakończony. W ogóle nie wiem, czy mogę mówić o powrocie, od kiedy pamiętam działałam bowiem w męskiej energii. Przesiąkłam nią tak bardzo, że nie zdawałam sobie sprawy, że można myśleć i działać inaczej. Odkrywanie w sobie kobiecości, tej prawdziwej, jest fascynujące, bo to przecież odkrywanie siebie i swojej siły. Czuję się bardziej zgodna z sobą, czuję przypływ obfitości i towarzyszy mi poczucie, że idę w dobrą stronę. I nie ważne już, czy to powrót (śmiech), czy odkrycie całkiem nowych obszarów. 

BM: Ja cały czas odkrywam kobiecość, rozwijam siebie i swoje zainteresowania. Ta droga jest bardzo ekscytująca, bo kobiecość to radość życia, nie polega ona tylko na uśmiechu przyklejonym do twarzy, ale wynika z umiejętności cieszenia się chwilą, która trwa i tym, co jest piękne w nas i naszym życiu. Odkrywanie kobiecości wiąże się z akceptacją siebie i swojego ciała – możemy założyć najpiękniejszą sukienkę, zrobić perfekcyjny makijaż, a od środka nadal czuć się źle ze sobą. Kobiecość odkrywamy więc przede wszystkim w sobie, a nie na zewnątrz. To drugie przyjdzie samo, gdy zajmiemy się na początku swoim wnętrzem, bo kobiecość objawia się radosnymi iskierkami w oczach, które błyszczą, kiedy się uśmiechasz.

5. Czy każda z Pań ma wsparcie męża, partnera, a także czy czują się Panie, że powrót do mocy kobiecości jest przez inne kobiety w Waszym otoczeniu wspierany i rozumiany?

AS-K: Jakakolwiek reakcja w wachlarzu ludzkich zachowań przyszłaby mi na myśl to znajdę jej przykład w moim otoczeniu: fascynacja, wsparcie, ciekawość, obojętność, podśmiewanie, krytyka… Mój małżonek przyjął taktykę tzw. wsparcia biernego: „Kochanie, jeżeli tego potrzebujesz to rób (tylko mnie w to nie mieszaj – hahahah)”.

MJ-S: Otrzymuję bardzo dużo wsparcia od bliskich mi osób i kobiet, z którymi spotykam się na zajęciach w Akademii Radosnego Życia czy na forach społecznościowych w grupach, do których przynależę. Mam wrażenie, że powrót do mocy kobiety jest naturalną konsekwencją procesu jaki zaszedł w nas kobietach, po tym jak zrzuciłyśmy sukienki i założyłyśmy spodnie. Teraz następuje czas powrotu do stanu kobiecości. Budzimy się z potrzeby bycia walecznymi i samowystarczalnymi i na nowo odkrywamy swoją eteryczną kobiecość.

M.K.: Zacznę od kobiet z mojego otoczenia. Czy wspierają i rozumieją? Niekoniecznie. Może próbują. Ale na pewno widzą i obserwują zmiany, jakie zachodzą we mnie. Obfitość zawsze jest widoczna i pociągająca. Narzeczony wspiera mnie nieustannie, ale muszę zaznaczyć, że pojawienie się w moim życiu tego wyjątkowego mężczyzny miało miejsce dokładnie wtedy, kiedy… To ja się zmieniłam. Hasła „najpierw pokochaj siebie”, „bądź zmianą, jaką chcesz widzieć

BM: Ja odnoszę wrażenie, że otoczenie obserwuje. Czy jestem zrozumiana? – nie wiem. Ale nie ma to dla mnie znaczenia – ja wiem, że musze zacząć od siebie, więc robię swoje, idę do przodu, dbam o własną przestrzeń. Inni kiedyś dołączą…

6. Czy prelegentki z konferencji są kontaktami, które Panie same sprawdziły (czy same korzystały Panie z ich wiedzy podczas swojego rozwoju i przebudzenia)?

AS-K: Moja przygoda zaczęła się od Kasi Jagiełło, która zarekomendowała Tatianę Pałucką oraz Natalię Jefimową. Leę natomiast poznałam na warsztatach u Natalii. Wszystkie są mi bliskie. Od każdej coś wyniosłam dla siebie. A to co do mnie trafiło najmocniej, to wzajemne wsparcie pomiędzy tymi Paniami, kompletny brak rywalizacji. Relacja ta była trochę jak objawienie, a trochę jak urealnienie najgłębszych życzeń i dowód na to, że tak się da. Ja byłam wykończona ciągłą rywalizacją w środowiskach, w których przebywałam.

MJ-S: Prelegentki, to Panie, które wcześniej sprawdzałyśmy i same korzystałyśmy i korzystamy z ich usług. Każda z nas jest w procesie i stawia na rozwój, także uczęszczamy na liczne szkolenia, czytamy fachową literaturę i śledzimy webinary czy wykłady naszych koleżanek, które podobnie jak my mają misję niesienia innym kobietą pomocy w przebudzeniu się.

Ja osobiście korzystam z warsztatów u Natalii Jefimowej, Tatiany Pałuckiej i przede wszystkim u Eli Dąbrowskiej – mojej mentorki ze Szkoły Liderek – współzałożycielki Akademii Radosnego Życia.  Jestem trenerką autorskiej metody Akademii Radosnego Życia Elżbiety Dąbrowskiej GOŚĆ Głos Oddech Śmiech Cisza. 

M.K.: Prelegentki konferencji „Przebudzenie kobiecości” to kobiety wybrane przez nas nie bez przyczyny. Książka Katarzyny Jagiełło Queen in flow była dla mnie niczym objawienie, a warsztaty Kasi zainspirowały mnie do wielu zmian. Medytacja z Tatianą Pałucką i ćwiczenia, jakie proponowała w ramach swoich warsztatów także pozostaną w mojej pamięci na długo. Aktualnie jestem zapisana na warsztaty Natalii Jefimowej i nie mogę się ich doczekać. Pozostałe Prelegentki to osoby, z których wiedzy i doświadczenia także chciałabym skorzystać w przyszłości. 

BM: Prelegentek nie dobierałyśmy przypadkowo, są to sprawdzone, najlepsze w tym co robią kobiety. Każda z nas ma własne doświadczenia na swojej drodze odkrywania kobiecości, chciałyśmy pokazać uczestniczkom konferencji spojrzenie na kobiecość w różnych aspektach, aby dać im inspirację do odkrywania siebie na różnych płaszczyznach. Dlatego zaoferowałyśmy tak dużą ilość prelegentek, żeby każda uczestniczka konferencji mogła coś dla siebie wynieść i zainspirować się czymś, o czym wcześniej może nie słyszała.

7.Co mogą Panie polecić kobietom, które są zmęczone ” noszeniem spodni” i dźwiganiem wszystkiego na swoich barkach?

AS-K: Oczywiście przyłączenie się do nas i warsztaty u Natalii Jefimowej

MJ-S: Polecam z serca, aby kobiety powoli zaczęły zdejmować ciężary samowystarczalności i zaczęły prosić o wsparcie swoich mężów, partnerów, rodzinę, dzieci i przyjaciółki. Sama ze swojego doświadczenia wiem, że nie da się na dłuższą „metę” robić wszystkiego samej czy samemu. Człowiek jest stworzony do życia w symbiozie z innymi i żeby być w dobrej formie musi się uzupełniać.  Czasem wystarczy tylko poprosić, powiedzieć – „potrzebuję pomocy”. Bez przekazania takiego komunikatu nie zostaniemy usłyszane.  Ja także zachęcam wszystkie Panie – kobiety, żeby przyłączyły się do grup na forach społecznościowych – takich jak nasza – Kobiecość kołem się toczy i nastawiły się na samorozwój i wzajemne wsparcie. Uważam, że spełniona kobieta emanuje szczęściem, które to przekłada się na ludzi w jej otoczeniu.

Drogie Panie dbajcie o Siebie, wspierajcie się i proście o wsparcie, bo to jest oznaką siły kobiecości 😊

M.K.: Możesz być sobą, żyć i działać z lekkością; możesz osiągać swoje cele i robić to, o czym marzysz, nie udając przy tym mężczyzny. Pamiętam, że podobnymi słowami posługuje się Magdalena Glistak. 

BM: Kobietom zmęczonym „noszeniem spodni” i dźwiganiem wszystkiego na swoich barkach polecam, aby zatrzymały się i odnalazły swój sposób na bycie w życiu kobietą. Mój apel do kobiet: zacznijcie żyć świadomie, bo kiedy nie mamy koncepcji na życie, mamy niezagospodarowaną przestrzeń, zawsze znajdzie się ktoś, kto nam ją zagospodaruje: rodzina, znajomi, szef. Ciągle będziemy zbaczać z drogi: a to serial, pogawędka, rundka po centrum handlowym, praca jakakolwiek, byle była. Dzisiaj mamy nieskończoność możliwości, dlatego też często jesteśmy zagubione. Nie zawsze potrafimy wybrać świadomie, a później zastanawiamy się, dlaczego nasze życie jest pozbawione sensu i treści. I zawsze tak będzie, dopóki nie dasz sobie szansy na samodzielne pokolorowanie kartki swojego życia. Nie możesz jej skserować.

Anna Stępień – Kraska 

Monika Jaszczura -Synowiec

Monika Kaźmierczak 

Beata mendel 

Rozmawiała Agnieszka Zydroń