Wyrozumiałość dla swojego ciała - stań się swoją przyjaciółką

Chyba nie ma na świecie osoby, która chociaż raz w życiu nie spojrzałaby w lustro i nie była niezadowolona z tego, co widzi. Generalnie jest to wręcz normalna sprawa. Każdej z nas zdarzyło się zmieniać ubrania pięć razy przed wyjściem; albo tutaj boczek widać, albo gdzieś kość wystaje. Wszyscy znamy te sytuację, ponieważ ani my jako ludzie ani nasze ciała nie są idealne. A jak nasz stosunek do siebie samych i naszych ciał wpływa na nasze życie?

Jakim cudem supermodelki mają kompleksy? Na te pytania niestety nie odpowiem, ale za to opiszę nowy konstrukt, którym zajmują się psycholodzy. A jest to wyrozumiałość dla swojego ciała. Wyrozumiałość a właściwie jej brak do swojego ciała jest połączona z problemami związanymi z ciałem takimi jak kompulsywne objadanie się albo ekstramalne niezdowolenie ze swojego wyglądu*. Dosłownie nazywa się to współczucie dla swojego ciała (z ang body compassion). Nie jestem fanką dosłownych tłumaczeń, a słowo „ współczucie” sugeruje, że coś jest nie tak z naszym ciałem. Gdyby było fantastyczne – nikt by nie współczuł, prawda?  

   Nie współczujemy Billowi Gatesowi, współczujemy bezdomnym na ulicy. Dlatego na własną potrzebę wymyśliłam swoje tłumaczenie – według mnie lepiej odzwierciedla znaczenie całego pomysłu.
 Współczucie dla siebie to możliwość bycia życzliwym i wyrozumiałym dla siebie zamiast osądzania i przesadnej samokrytyki. Wyrozumiałość dla swojego ciała to mniej więcej to samo, ale odnosi się do ciała i składa się z trzech filarów. Pierwszy to pozytywne nastawienie, drugie to rozumienie, że niedoskonałości są częścią życia i trzecie to uznanie negatywnych emocji. Krótko mówiąc zamiast wyzywać albo nawet nienawidzić pewnych części swojego wyglądu – podchodzimy do nich pozytywnie. Zdajemy sobie sprawę, że nikt nie jest idealny i tak zbudowany jest świat. Rozumiemy także, że może mi być przykro z tego powodu, ale nie jest to koniec świata. 

  Tak wielu z nas dzisiaj uprawia sport – co jest oczywiście bardzo pozytywne. Jeżeli jednak przekracza to granice dobrego samopoczucia, a nawet zdrowia – należy zastanowić się, dla kogo to robimy i czy przypadkiem nie krzywdzimy siebie – choćby nieświadomie. Chcemy być lepsze, silniejsze, mieć ładniejsze mięśnie, udowodnić coś innym zapominając, że bez spokoju i akceptacji – żadna forma naszego ciała nas nie zadowoli. A co będzie, jeżeli z powodów zdrowotnych nie będziemy mogli ćwiczyć przez kilka miesięcy i nasze ciała się zmienią ? Czy to znaczy, że zaczniemy się nienawidzić ? A co , jeżeli staniemy się starsi i siła ciała stanie się inna – czy to będzie powód do depresji ? A co będzie, jeżeli ciąża na długo zmieni nasz wygląd zewnętrzny ale da wielkie spełnienie wewnętrzne ? Budowanie samooceny tylko na idealnym ciele najczęściej kończy się dramatem – to tylko kwestia czasu. Możemy się oszukiwać latami, ale przyjdzie dzień w którym trzeba będzie zadać sobie pytanie – co teraz ? Nie mam już idealnego ciała, ale mam wyjątkowe. Jedyne, niepowtarzalne, pozwalające mi żyć, uśmiechać się, pić kawę z przyjaciółmi, nosić wnuki na rękach. Ciało to opakowanie i choćby najpiękniejsze – potrzebuje szczęśliwego wnętrza, aby lśniło wyjątkowo, długo i zdrowo. 

Ważne też jest zdanie sobie sprawy, że wszyscy mają kompleksy, nikt nie jest w 100% idealny i w tych całych zmaganiach nie jesteśmy sami. Każda osoba mijana na ulicy pewnie przechodzi przez to samo. 
Na pewno większość z nas doświadczyła sytuacji gdy przyjaciółka lub przyjaciel żalili się na swój wygląd. A tu, że wąs rośnie, łydki krzywe, a uszy to już w ogóle niesymetryczne. Jak reagowaliśmy? „ Kaśka, głupoty opowiadasz. Piękna jesteś, nie przesadzaj”. W 80% nasza reakcja była szczera i naprawdę nie rozumieliśmy co nasi przyjaciele wymyślają na swój temat. Coś jest krzywe? Może troszeczkę, ale przecież nikt i tak nie zauważy, bo oczy są takie piękne, że garba na nosie kompletnie nie widać. I właśnie tak wyrozumiali powinniśmy być w stosunku do własnych ciał. Niektóre części zaakceptować tak, jak akceptuje się mniej lubianych krewnych, a niektóre celebrować jak Maryla Rodowicz Nowy Rok na Dwójce. Tak na spokojnie, z dystansem i najlepiej z dawką poczucia humoru.
 Są różne strategie zwiększenia wyrozumiałości dla swojego ciała – można prowadzić dziennik i codziennie pisać coś miłego, można mieć sesje z psychologiem albo codziennie powtarzać jak mantrę hasła mające nam pomóc w życzliwości do samego siebie. Bardzo to polecam, choć zapewne większości osobom może się po prostu nie chcieć albo mogą zwyczajnie zapomnieć. Jak stosunkowo łatwym kosztem sobie pomóc (niepoparte żadnymi badaniami, prywatna opinia autorki) ? Pamiętam kiedy jeszcze studiowałam i uczyliśmy się o podświadomym rasizmie podczas rekrutacji do pracy. Okazuje się, że nie zdając sobie z tego sprawy, ludzie dyskryminują ze względu na rasę. Jako pilna studentka zapytałam bardzo przystojnego Pana Doktora: skoro robimy to podświadomie – jak nie rekrutować rasistowsko? I Pan Doktor mi odpowiedział: jedyne, co możemy zrobić to uświadomić rekruterów, że taka tendencja występuje i oni mając o tym wiedzę – mogą świadomie uniknąć stronniczości. Myślę, że ta sama zasada może się tutaj sprawdzić. Jeśli wiemy, że mamy być wyrozumiali dla swoich ciał, jeśli zdajemy sobie sprawę, że czasami jesteśmy zbyt samokrytyczni w stosunku do siebie i chcemy to zmienić – możemy się złapać w trakcie negatywnych myśli i je przerwać. Przy odrobinie szczęścia tych myśli będzie coraz mniej.
 W czasie Instagrama, billboardów, reklam, kolorowych magazynów z photo shopem w tle – wyrozumiałość dla swojego ciała nie jest łatwa. Dlatego warto czasami się zatrzymać i tak jak dbamy o dom, rodzinę, przyjaciół, pracę, zadbać także o swój stosunek do siebie. Zostać przyjaciółką samej siebie i swojego ciała tak, jak przyjaciółką drugiego człowieka. Nie zatrudniać się tylko w roli osobistego krytyka i złośliwej koleżanki. Być wyrozumiałą i życzliwą przyjaciółką swoich nóg, nosa, oczu a przede wszystkim serca. 



Paula Felczak

Paula Felczak

Na stale mieszka w Wielkiej Brytanii. Absolwentka Aberystwyth
University, Coventry University i University of Hertfordshire. Magister
psychologii biznesu i badan w psychologii. Laureatka narodowej nagrody
literackiej im. Marka Hlasko. Interesuje sie nowinkami w psychologii
oraz kuchniami świata.