Dominika Tajner Jak przetrwać rozstanie i zbudować relacje na nowo

Rozstanie często kojarzy się ludziom z koszmarem i brakiem perspektyw na przyszłość. Z praniem brudów, oczernianiem wśród znajomych, a przede wszystkim z lękiem przed nową rzeczywistością. Czy faktycznie jest się czego bać? Czy za jednymi zamkniętymi drzwiami nie otwierają się przed nami kolejne? Czy ponowne wyjście do ludzi, opuszczenie własnej strefy komfortu faktycznie jest czymś nierealnym?

Przede wszystkim – nikomu nie jest łatwo po rozstaniu. Nieważne, czy związek trwał miesiąc, rok, czy pięć lat. To przecież nasz cenny czas, dzielony z najważniejszą osobą w życiu. To wiele historii i różnych wspomnień. To zasuszony w albumie kwiat, książka z romantyczną dedykacją na półce, to zdjęcie wiszące na ścianie.
Nieważne też, czy rozstanie dotyka „zwykłego Kowalskiego”, czy osobę publiczną. Nikomu nie jest łatwo. Ale czasem bycie na świeczniku nie ułatwia sprawy. Jak każda sytuacja, również rozstanie wiąże się z wieloma emocjami. Często są one negatywne. Jest nam źle – smutno, płaczliwie, nostalgicznie. Czujne oko mediów i obserwatorów nie ułatwia sprawy. Aby dojść do siebie potrzeba czasu, a przede wszystkim prywatności. Paradoksalnie, na pewnym etapie potrzeba także samotności. By przeżyć swój ból. By zrobić to po swojemu – wykrzyczeć, wypłakać, wytańczyć. Nie potrzeba nam za to oceny innych osób. Eskalowanie problemu i publiczne wałkowanie tematu stanowią tylko pożywkę dla mediów. To są przecież sprawy, które mogą dotknąć każdego z nas. Pocieszenia i dobre rady jak najbardziej pomagają nam dojść do siebie, jednak odwrotny efekt dają powtarzane publiczne informacje o braku formy, zapuchniętych oczach czy o zbyt szybkim znalezieniu nowego partnera i dywagacje o tym, co takiego się stało, że związek się rozpadł.
Trzeba pamiętać, iż związek to kompromis dwóch światów, o różnych doświadczeniach, możliwościach i oczekiwaniach. Jeśli w relacji zaczyna dziać się coś złego, niepokojącego, czy też po prostu uczucie się wypaliło, lepiej się rozstać niż niszczyć siebie nawzajem. Niż niszczyć samego siebie. Musimy pamiętać, żeby żyć w zgodzie z samym sobą, a nie wbrew sobie.
Trzeba też zwrócić uwagę na to w jaki sposób się rozstać. Cokolwiek by się w trakcie związku wydarzyło, dobrze jest zakończyć go z klasą. Nie jest to łatwe. Ale i nie niemożliwe. Wiadomo – nie będzie was już łączyć ta sama relacja. Patrząc na siebie będziecie widzieli człowieka innego niż ten, którego widzą wszyscy wokół. Bo będziecie na niego patrzeć przez pryzmat tego, co razem przeżyliście. To jednak nie przekreśla szansy na poprawne relacje w przyszłości. Mówi się, że Twój partner świadczy o Tobie. W jakim więc świetle stawiasz siebie wylewając swoje żale i oczerniając drugą stronę? Nie mówię tu oczywiście o związkach, w których pełno jest przemocy czy różnych patologii – o tym trzeba mówić głośno i walczyć z tym. Ale w związkach, w których po prostu nie wyszło, trzeba podnieść głowę i iść dalej. Nie wolno pielęgnować w sobie złości. Nie wolno również w żaden sposób odgrywać się na drugiej osobie i uprzykrzać jej życia. Tak samo nie wolno pozwolić, by druga strona podejmowała takie negatywne działania wobec naszej osoby. Wystarczy być wobec siebie fair i zająć się sobą i swoim życiem.
Jak jednak, w obliczu niedawnego nieszczęścia, budować nowe relacje? Przede wszystkim odważyć się. Wyjść ze strefy komfortu i samemu zrobić pierwszy krok. Na nowo odnaleźć siebie – swoje wewnętrzne piękno, mocne strony. Pozwolić sobie na przyjemności. Na odkrywanie nowego. Na poznawanie nowych ludzi i nawiązywanie znajomości. Jak inaczej dać sobie szanse na nowy początek? Zamykanie się w sobie, siedzenie wśród czterech ścian, bez kontaktu z rzeczywistością nie jest najlepszym rozwiązaniem. Wierzę w miłość i uważam, że każda forma nawiązywania kontaktu jest bardzo ważna. Chociaż trzeba przyznać, że w obecnych okolicznościach nie jest to wcale proste. Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Nie znaczy to jednak, że nie istnieją możliwości, które dają nam jego namiastkę. Z pomocą przychodzi Internet i aplikacje społecznościowe. Ciekawym rozwiązaniem są randki online. Mają swoje zalety, chociażby takie, że przez kamerkę można zauważyć żonę, dzieci, a spotykając się w innym miejscu nie ma takiej możliwości  Co innego kreowanie się na kogoś, kim się nie jest, ale tego nie jesteśmy w stanie zweryfikować nawet w rzeczywistości, przynajmniej na początku. Jest to jednak ciekawe doświadczenie, z nieodzowną nutą tajemniczości i fascynacji.
Jestem jednak zwolenniczką tradycyjnych spotkań, których nie da się zastąpić wideo chatem. Tak samo jak kamerą nie da się zastąpić drugiego człowieka. W końcu ostatecznie dążymy do bliskości z drugim człowiekiem (zarówno psychicznej, jak i fizycznej), a ta możliwa jest właśnie w rzeczywistości.
Najważniejsze jest jednak nie bać się otworzyć na nowe relacje i drugiego człowieka. Jesteśmy kowalami swojego losu. Musimy przejąć inicjatywę. Przestać się bać. Zostawić za sobą żal i smutek. Śmiało iść do przodu i czekać co przyniesie los.

Dominika Tajner

Dominika Tajner

Prezes firmy Tajner.Co Sp. z o.o., Coach i trenerka
rozwoju osobistego, osobowość medialna. Absolwentka Akademii Wychowania
Fizycznego w Krakowie.