Jak powstać po porażce i jeszcze raz wygrać nowe życie?

Czuje się wewnętrznie poturbowany. Nie wiem, czy to moja wina,  czy po prostu trafiałem na złych ludzi, miałem pecha, nie jest mi pisane  szczęście i dobrobyt – tak wielu z nas codziennie opisuje swoje życie.  Czy można, pomimo trudnych doświadczeń na nowo zbudować swoje życie,  zaufać ludziom i światu i kolejny raz powstać nie bojąc się, że znów  utracimy nadzieje ? Nie mam już sił.

Najtrudniejsza w życiu jest umiejętność przepracowania porażek, własnych błędów, upadków, zawiedzionych nadziei. Najczęściej nie chcemy się przyznać przed samym sobą, że czujemy wstyd, poczucie winy, wyrzucamy sobie głupotę, naiwność, słabość. Dlaczego znów dałam się tak wciągnąć drugiemu człowiekowi? Dlaczego nie byłam uważna ? Dlaczego nie postawiłam granic? Dlaczego uległam pokusie ? Skutki pojedynczych wyborów czasami rzutują na całe nasze życie. Wybrałam męża wbrew całemu światu. Po latach płakałam wyrzucając sobie, dlaczego nie posłuchałam najbliższych. Odrzuciłam wymarzoną pracę, ponieważ rodzina mi odradzała. Żałuje do dziś, bo pozostałam w miejscu, które nigdy nie dało mi szczęścia. Zrezygnowałam z posiadania dzieci dla partnera. Nie mogę zrozumieć, jak mogłam być tak głupia. Wzięłam kredyt na wielkie mieszkanie, żeby pokazać się ciociom, które we mnie nie wierzyły. Żyję jak w kołowrotku, żeby dać sobie z tym radę.

 Tak wiele marzeń, planów i tak wiele rozczarowań. Czy miałam na to wpływ ? Czy to moja wina ? Czy nie nadaje się do niczego ? Czy nie ma już uczciwych ludzi na świecie ? Czy jestem totalnym dnem a inni są ode mnie po prostu lepsi?

Prawda jest jedna. Mamy wpływ na nasze życie i wybory, ale nie mamy kontroli nad wieloma czynnikami, które przy okazji się pojawią. Bo życie to zlepek wyborów, przypadków, sytuacji lokalnych i światowych, czynników, na które wpływu nie mamy i mieć nie możemy. Jak więc układać swoją egzystencję jeszcze raz po porażkach ? Czujemy, że już nie mamy siły płakać kolejny raz, jak znów się nie uda. Nie mamy już energii, aby znów wszystko oddać, aby pozostać z niczym. Nie mamy chęci znów zostać poranieni. Może lepiej pozostać w skorupie bezpiecznego żalu, smutki i stagnacji ? Może faktycznie jest to bezpieczne i optymalne rozwiązanie ? Tylko, że życie idzie na przód, ludzie zapominają, świat się zmienia a my się rozwijamy po każdym upadku.  Czy nie szkoda każdego dnia na życie przeszłością, która za kilka lat nie będzie przez nikogo pamiętana lub pozostanie niczym wiatr – w jednym powiewie, wspomnieniu i na tym koniec. Czy pamiętasz i żyjesz porażką lub rozwodem przyjaciółki, która od lat ma nowego męża i jest szczęśliwa ? Czy nadal patrzysz na nią, jak na zapłakaną Anię, której w życiu się nie powiodło ? A może od dawna spotykacie się i jej przeżycia są dawno zamknięte w dzienniczku wspomnień, do którego nikt nie wraca. Może umiała zawalczyć o siebie i choć przeżyła osobiste chwile grozy – dzisiaj jest wygrana. Bo upada każdy, a powstają Ci, którzy postanowią nie leżeć na łopatkach w pozycji ofiary.

Mówi się, że przez lata budowana reputacja może zostać zniszczona w jednej chwili. Pytanie jest tylko jedno : czy żyjesz jako REPUTACJA czy jako CZŁOWIEK ? Nie zawsze idealny, nie zawsze pod krawatem, nie zawsze z uśmiechem białych zębów i błyskiem sukcesu w oku. Wszystko, co widzisz w mediach – jest częścią prawdy, światem stworzonym niczym artystyczny obraz. Za nim kryje się pełnia zwykłego życia : łez, rozczarowań, zmęczenia, rozstań. Wzięcie cząstki życia za całość – totalnie zubaża. Jedyną i najważniejszą kwestią jest to, abyś mógł spojrzeć sobie rano w lustro i przyznać, że nawet jeżeli żałujesz pewnych decyzji i wyborów, to wyciągnąłeś wnioski i chcesz jeszcze raz zaryzykować i iść dalej. Twój sąsiad, Twoi przyjaciele, Twoi partnerzy w pracy, Twój mąż i Twoja teściowa – wszyscy mają w swoich życiorysach czarne karty. Każdy z nas. Bo to jest całość życia. Wszystkie barwy. Powstać jeszcze raz – to początek nowej drogi.

Zawsze byłam świetną uczennicą i praktycznie idealną córką. Taką mnie stworzyli – ja po prostu nie sprawiałam problemów. Lubiłam się uczyć, stroniłam od używek, wyskoków – opowiada Ilona. Myślę, że to dało fundament do mojego wielkiego cierpienia w życiu, bo nie umiałam zrozumieć, że porażki to także część życia. Kiedy dostałam tróję – natychmiast szłam oprawiać i nawet nie mówiłam o tej ocenie. Szybko chciałam zapomnieć, wyprzeć, jakby dostateczny był porażką życia. Nie spotykałam się z chłopakami, bo rodzice chwalili się znajomym, że takie tematy mnie nie interesują, że jestem ambitna i zajmuję się tylko nauką. Chciałam sprostać, więc oglądałam się za kilkoma kolegami, ale zawsze nieoficjalnie i ukradkiem. Kiedy pojechałam na studia – poczułam wręcz odurzenie wolnością. Z jednej strony trzymało mnie, że jestem przecież tą grzeczną dziewczyną, która nie ma żadnych grzechów na sumieniu, z drugiej miałam wrażenie, jakbym nie do końca umiała żyć. Na pierwszym roku prawa poznałam chłopaka. Arek był całkowitym przeciwieństwem tej cząstki życia, którą przesiąkłam w domu. Z tatuażem, zbuntowany, nie
lubił ograniczeń i zakazów. Mechanik samochodowy. Ktoś, kogo takie dziewczyny jak ja nie wybierają na swoich chłopaków. W jakimś stopniu mnie to bardzo pociągało. Był jakby częścią, której mi zabrakło, z której byłam wykastrowana. Odważnie mówił co myśli, nie bał się konfrontacji. Ja zawsze grzeczna, kulturalna, ułożona – nawet jeżeli ktoś sprawił mi przykrość. Nie umiałam się zdenerwować, krzyknąć, powiedzieć stanowczo NIE. On umiał za nas dwoje. Nigdy nie zabrałabym go do domu rodzinnego wiedząc, jak bardzo zraniłabym takim wyborem moich rodziców. Nie zrozumieliby mojego uczucia i dołożyłabym im wielu nieprzespanych nocy. Z drugiej strony nie umiałam już z niego zrezygnować dla zachowania dawnego JA. Zaczęłam mieć dwa życia : dawne idealnej studentki i drugie : dziewczyny zbuntowanego chłopaka po technikum

Świat mógłby tak istnieć na dwóch biegunach gdyby nie pewien czerwcowy dzień, kiedy na teście ciążowym pokazały się dwie kreski. To były linie, które zabijały moje pierwsze JA. Zniszczyły wszystko. Nadzieje na spokojne życie studentki, praktyki za granicą, karierę w świetnej kancelarii, znalezienie męża z dobrego domu…to były linie, które zabiły całe moje istnienie. Z drugiej strony nie potrafiłam zgodzić się na to, co zaproponował mi ojciec mojego dziecka – na aborcję. Kochałam tą cząstkę, która we mnie rośnie, choć jednocześnie nienawidziłam samej siebie. Upadłam, zniszczyłam sobie życie, nie byłam godna zaufania, rodzice mieli rację pilnując mnie całe dzieciństwo, jestem totalnie do niczego, co ja teraz zrobię….Nie spałam, nie jadłam. Zostałam z poczuciem, że obudziłam się w piekle. Nie chciałam wstawać z łóżka i organizować nowej rzeczywistości. Bez poczucia bezpieczeństwa, z totalnym dołem emocjonalnym i życiowym. Kim byłam i kim się stałam w zaledwie rok po wyjeździe z domu ? Nikim. Dnem. Tak wówczas o sobie myślałam. Opisywanie mojej drogi zajęłoby osobny rozdział książki. Gdyby nie fakt, że trafiłam na wspaniałą fundację, świetnych psychologów i ludzi, którzy nadal we mnie wierzyli – nie byłoby mnie dzisiaj w tym miejscu życia. Jestem prawnikiem. Moja córka Hela ma 17 lat. Mój mąż jest adwokatem. Poznaliśmy się na studiach. Przeszliśmy wiele pięknych i trudnych momentów, ale każdy był już tylko cieniem tego, co przeszłam uwalniając się z poczucia winy w młodości.

Za chęć bycia idealną zapłaciłam depresją poporodową, zerwanymi stosunkami z rodziną, nocami łez i samotności, suchymi kanapkami i liczeniem każdego grosza.Przecież mogłam od razu zrozumieć, że popełniłam błędy jak każdy i starać się tworzyć nową rzeczywistość. Ja jednak latami obwiniałam się, wstydziłam, traciłam zdrowie, czas i energię na ból i samotność. Ale wyszłam. Spotkałam na swojej drodze kobiety, które rozwodziły się z poczuciem, że nie są już nic warte, że sobie nie poradzą. W mojej praktyce spotykam kobiety, które mają za sobą próby samobójcze, bo partner namówił je na podejrzane interesy, w których straciły wszystko. Spotykam kobiety, które wstydzą się swojego odbicia w lustrze. Zawsze powtarzam, że doskonale je rozumiem. Jestem dzisiaj bardzo szczęśliwa. Znalazłam siłę, aby powstać, choć przeżyłam osobistą drogę krzyżową. Kobietom mówię, że dadzą radę, trzeba tylko sobie wybaczyć i zrozumieć, że każdy z nas ma w historii ciemne momenty. Często jednak nie chcemy o tym mówić, rozdrapywać ran – opowiada Ilona.

Kiedy świat się wali – czujesz, że jesteś sam. Że jako jedyny nawaliłeś, a reszta ludzi żyje idealnie. Że to Twoja wina, bo przecież tak wiele można było zrobić inaczej. To prawda. Można było, ale widocznie przy tych wszystkich okolicznościach musiało się tak wydarzyć. To lekcja, która może być najcenniejsza w życiu, choć trudna. Silny jest ten kto upada i powstaje, a nie ten, kto nigdy nie upada. Każdy kto wstaje z kanapy – kiedyś trafi na burzę. One nas nie ominą. Chodzi o to, żeby nauczyć się przez nie przejść, wysuszyć się, odpocząć i iść dalej.

Życie nie jest idealne. Ludzie nie są idealni. Świat nie jest idealny. Ty i ja nie jesteśmy idealni. Jeżeli pozwolimy sobie na popełnianie błędów i wyciąganie wniosków – wygramy autentyczność, prawdę i siebie. Jeżeli będziemy żyli za szybą i próbowali stworzyć swój idealny obraz do podziwiania – uschniemy z dala od prawdziwego życia. Zawsze, kiedy przechodzisz trudny czas – szukaj wsparcia, innych ludzi, nie zamykaj się. Każdy coś przeszedł, każdy przecierpiał. Mówimy jednak otwarcie najczęściej wtedy, kiedy ktoś otworzy się przed nami pierwszy. Zaufać sobie, drugiemu człowiekowi i światu jeszcze raz. Kolejny. Zaryzykować. I jeszcze ten raz powstać na nowo- mądrzejszym i silniejszym.

Agnieszka Zydroń

Agnieszka Zydroń

Psychologia w biznesie ( Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie)
Kulturoznawca, rosjoznawca ( Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie)
Licencjonowany pośrednik ( S2/2/P/2016 ) obrotu nieruchomościami
Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości ( CEPI )
Certyfikat ukończenia Certyfikowanego Szkolenia Change Management In
Progress ( Psychologia procesu zmiany)
Praktyk w branży obrotu nieruchomościami oraz wymiany handlowej z Rosją
Autorka 3 książek oraz dziesiątek artykułów do prasy kobiecej oraz
biznesowej
Częsty gość programów telewizyjnych i radiowych